Fontanna przyszłości

W powietrzu około +30. Jezioro Rusałka na poznańskim Sołaczu obszedłem dookoła raz, co umożliwiło mi odsłuchanie płyty „Land of the Midnight Sun” Ala di Meoli trzy razy. I jeszcze kolejnego kawałka „Negocjatora” Fredericka Forsytha (co już czytałem ze dwa razy).

Kiedy ostatnio byliśmy w Nowej Hucie, Dorota uparła się, żebym ją zawiózł pod słynny pomnik Lenina. I na nic zdało się przekonywanie, że pomnika już nie ma. Przecież jak stał w Alei Róż, to próbowali go wysadzić albo kładli przechodzone buty i ramę roweru pisząc na tekturce: „Masz Leninie rower, buty i s……j z Nowej Huty”. A tu proszę, w tym samym miejscu co dawniej stanie pomnik Lenina. I to taki fluorescencyjny, srebrno-zielony, czyli będzie dawał po oczach nawet w ciemnościach. I Lenin będzie na nim siusiał, jak ten chłopczyk w Bielsku-Białej. Instalacja nazywa się „Fontanna przyszłości”.

Na portalu naTemat.pl zdziwienie pewnej młodej autorki:

„Dlaczego praktycznie na całym świecie, chcąc kogoś obrazić możemy nazwać go >>cipą<<, albo >>fiutem<<?
Dlaczego w ogóle te słowa powstały i są powszechnie uważane za obraźliwe wulgaryzmy?
Czemu ktokolwiek miałby się obrażać, za to, że został nazwany częścią ciała? Do tego częścią ciała, którą na pewno każdy właściciel bardziej sobie ceni niż jakąkolwiek kończynę? Dlaczego nazwanie kogoś „swoja prawą ręką” nie jest obraźliwe?”
Przypomniało mi się stare urągowisko:
– Wiesz co? Ty nawet ch…m nie jesteś!
– Co?! Ja nie jestem ch…m?!

Jedno przemyślenie nt. „Fontanna przyszłości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *