Dzień, wspomnienie lata

Dziś +20 i słoneczko. Po niezwykle pogłębionym konwersatorium ze studentami zaocznymi (oni to dopiero śrubują poziom!) spacer po obrzeżach lasu. Do środka nie chciało mi się wchodzić, bo szkoda tych ostatnich promieni. Niby przyroda zamiera, ale nie całkiem. Bo ozimina – przykładowo – zieleni się jak gdyby nigdy nic:

W Częstochowie dziś pielgrzymka taksówkarzy.

Głos Wielkopolski: „W sobotę w Scenie na Piętrze odbyła się konwencja Prawicy Rzeczypospolitej. Gościem specjalnym spotkania był poseł Marek Jurek.” Scena na Piętrze dysponuje stosunkowo niewielką salą. Europoseł Jurek i jego partyjni koledzy stoją murem za wartościami, które zamierzają wdrażać w świat polityki przy okazji najbliższych wyborów samorządowych. Komentarze internatów dość rozchwiane. Od pełnej aprobaty: „Stop pedalstwu!” do sceptycyzmu: „Członkowie tej partii mieszczą się na kanapie a w windzie jak wejdą są jeszcze wolne miejsca…..Scenę na Piętrze „ośmieszają” bardziej jak kabaret TEY…”

Z rozmowy red. Anny Retmaniak z Janem Kobuszewskim:
– Ale nadzieja jest matką głupich.
– Czy ja wiem? Moja matka była mądra.

Bezinteresowne piękno prezentuje dziś wrocławski cmentarz żydowski. Dotychczas oglądaliśmy biedne macewy, porośnięte trawą. Wrocławskie groby to z kolei pałace. A jesienne bluszcze przydają im głębi, melancholii i młodopolskiego nastroju (zdjęcia telefonem). Nic dziwnego, że bilet wstępu kosztuje 10 zł:

„W radiu śpiewa Mahalia swój smętny, czarny blues” – śpiewała z kolei Irena Santor. Mahalia Jackson zarejestrowana podczas występu na żywo. Brawa przerywają występ. Słuchacze klaszczą do taktu, klaszcze ona sama. Tu słychać całą żywiołowość, wywiedzioną z wiejskich kościółków na czarnym Południu. Pieśniarka wypuszcza się na dłuższe improwizacje. Wstrząsająco zaśpiewany standard „You’ll Never Go Alone”. Towarzyszy jej tylko pianista, jak w tych kościółkach dama grająca na fisharmonii. „Recorded Live in Europe During Her Latest Concert”. Halllelujah!:

„Na szkle malowane”. Bigbit plus góralszczyzna. Ale nie tak wystylizowana jak zazwyczaj u Skaldów (choć i oni tu śpiewają), dość przaśna, ludowa. Cepelia. Choć z pełnym zaangażowaniem udzielają się tu Niemen i Rodowicz. No i to odwieczne pytanie: „Hej, baby, baby nad babami, dokąd panować będziecie nad nami?”:

Novi Singers (jeszcze jako Novi) „Bossa Nova”.  Ich pierwszy album, z 1967 roku. Niebawem w swojej kategorii dołączyli do światowej czołówki. Tu tylko kompozycje własne. Mile, szemrzące „szabadaba”. Czasem ze smyczkami, czasem z fortepianem, gitarą i subtelna perkusją. Ale tak bardzo tych instrumentów nie potrzebują. Głosy wystarczają. To tzw. śpiew instrumentalny. Głos ma brzmieć jak instrumenty grupy jazzowej:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *