Dodzwoniła się!

Poznańska galeria handlowa „Malta”. Dorota włóczy się po sklepach – że też jej się to nie znudzi! – ja w kawiarni, przy komputerze. Co chwilę jacyś przyjezdni przystają i robią sobie pamiątkowe zdjęcie na tle amfilady sklepów. Jak na tle Giewontu lub na molo w Sopocie. Gdyby mogli, wryliby pewnie napis: „Tu byłem”.

Sytuacja na polskiej prawicy szalenie się komplikuje. Oto tytuł jednej z analiz politycznych: „Skompromitowany ziobrysta rozbijał Solidarną Polskę, by Jarosław Kaczyński mógł utrzeć nosa o. Tadeuszowi Rydzykowi.” Nie rozumiem w ząb.

Za to w Radiu M. – falstart. Otóż, aby modlić się na antenie, czyli przed całą Polską (Pan Jezus zalecał raczej, by nikt nas na modlitwie nie widział), dzwonią tam różne panie, rzadziej panowie. I słychać, że bardzo pragną się dodzwonić. Niektóre uczyniły z tego nawet rodzaj sportu, o czym ojcowie prowadzący wielokrotnie mówili. Otóż taka gorliwa dama, gdy nie może się przebić ze swoim głosem na antenę, naciska raz za razem przycisk „redial” w telefonie. W końcu za którymś razem się udaje. Tylko jakoś mi się nie chce wierzyć, że taka pani w trakcie uporczywych prób nawiązania połączenia rozważa jeszcze tajemnice różańca…
Dzisiejszy falstart polegał na tym, że trwała audycja z rozmaitymi ogłoszeniami: a to marsz, a to podpisywanie protestu, a to msza, a to pielgrzymka. I nagle telefonuje słuchaczka i mówi, że ona się zgłasza „do modlitwy”. Ojciec wyjaśnia, że modlitwa będzie dopiero za kwadrans. Ale ten ton żalu w jej głosie, gdy się żegnała… Kto wie, kiedy się znowu dodzwoni…

Dorota, jak się nudzi w bibliotece, to czyta blogi. Na jednym z jej ulubionych pojawiła się informacja, że autorce pękła deska klozetowa. I to w dwóch miejscach naraz. Teraz znajomy, „złota rączka”, próbuje ją posklejać. Ludzie czytają, doradzają, komentują. „- Widzisz – mówi – tak się pisze bloga. A nie te twoje nudziarstwa.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *