Desmond Bagley „Pułapka”

Desmond Bagley „Pułapka”:

Angielski dostawca literatury kryminalnej i sensacyjnej. Zestawiany z Alistairem MacLeanem. Kiedyś czytałem „Cytadelę w Andach”. „Pułapkę” napisał w 1971, u nas wydali ją w ramach wyrównywania zaległości w 1992. Jest o rosyjskich szpiegach w łonie rządu brytyjskiego. Czyta się.

Cytaty:

Sam jestem zawodowcem i nie lubię pracowac´ z amatorami. Jak na mój gust, amatorzy sa˛ zbyt nieostroz˙ni i diabelnie niebezpieczni, no i nigdy nie wiadomo, co za chwilę zrobią.

Sto dwadzies´cia tysi˛ecy funtów to nie w kij dmuchał. To tak jak z tym facetem, który idzie sobie spacerkiem po kraw˛ez˙niku, stapa ˛ pewnie, a noga nigdy mu si˛e nie omsknie. Ale niech no tylko spróbuje tak pospacerowac´ nad kilkudziesi˛eciometrowa˛ przepas´cia,˛ a od razu obleje si˛e zimnym potem.

Clark, kapelan wi˛ezienny, tez˙ od czasu do czasu do mnie zagladał. ˛ On równiez˙ nie nalez˙ał do nawiedzonych i dogadywalis´my si˛e całkiem niez´le. Tak naprawd˛e to był z niego gł˛eboko wierzacy ˛ człowiek, dlatego znalazł si˛e w niezwykle trudnej sytuacji. Nie bardzo umiał pogodzic´ chrzes´cijan´ska˛ zasad˛e, która nakazywała kochac´ swych wrogów, z zadaniem dogladania ˛ owczarni zamkni˛etej w duz˙ej klatce. Mys´l˛e, z˙e cokolwiek go to wykan´czało.

Rozsadny człowiek nigdy nie stawia si˛e w sytuacji, w której nie dysponuje gotówka˛

Po raz pierwszy od lat ktos´ wymys´lił nowy rodzaj przest˛epstwa. Przest˛epstwo, jak kaz˙dy interes, popełniane jest dla zysku i ktos´ wpadł na pomysł, z˙e moz˙na zarobic´ kup˛e forsy wyciagając ludzi z wi˛ezienia!

Bóg automobilistów zabiera jednakowo i dobrych, i złych.

Kult Jamesa Bonda przyczynił si˛e do powstania szeregu wierutnych bzdur. Nie ma agentów oznaczonych kryptonimem złoz˙onym z dwóch zer, nie istnieje „licencja na zabijanie”. O ile mi wiadomo, nie miałem z˙adnego numeru poza numerem w kartotece, jak kaz˙dy szeregowy pracownik. Nikt tez˙ nie zwracał si˛e do mnie per „pi˛ec´ dziesiaty ˛ szósty”, ani per „zero zero pi˛ec´dziesiaty ˛ szósty”. No i agenci wcale nie morduja˛ jak leci. Co nie znaczy, z˙e nie robia˛ tego nigdy. Tak, zabijają, lecz wyłacznie na rozkaz, w s´cis´le okres´lonych warunkach. Eliminacja poprzez s´mierc´ traktowana jest z niesmakiem, jest kłopotliwa i nieodwracalna. Na ogół istnieja˛ inne, niemal równie skuteczne sposoby uciszania człowieka. Czasami jednak trzeba zabic´ i agent dostaje wtedy stosowne instrukcje. Czy owe instrukcje to „licencja na zabijanie”? Nie wiem. Wiem tylko, z˙e nikt nie udziela nikomu pozwolenia na okrutne jatki.

Z przedstawionego obrazu wyłaniał si˛e młody, bystry m˛ez˙czyzna który o swój obecny status milionera walczył pazurami, i który zajmował dzis´ ugruntowana˛ pozycj˛e społeczna˛ dzi˛eki temu, z˙e mówił włas´ciwe rzeczy we włas´ciwym czasie i zabierał głos we włas´ciwych sprawach. Tworzył się obraz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *