Ci od korzeni

Przy okazji filmu o Hannah Arendt przypominają postać i dzieło. Jeden z portali prawicowych przekonuje, że wszyscy wzrastaliśmy na dziełach Arendt. Pewnie, sam pamiętam jako „Korzenie totalitaryzmu” piłowałem – bo to ciężka lektura – z zapamiętaniem z podziemnego wydawnictwa w latach 80-tych. Szło opornie, bo odwołań do naszej kultury jest tam multum. I teraz czytam, że dzieła Arendt są na powszechnym wyposażeniu umysłowym. I żeby unaocznić skalę jej popularności autor prawicowego portalu pisze: „Chyba nie ma dziś polityka liczącego się w naszym kraju, który ich nie zna.” No tak, to chyba żyjemy w innych „naszych krajach”. Bo według mnie nasi „liczący się politycy” nie tylko nie czytali „Korzeni totalitaryzmu”, ale nawet nie przekartkowali „Przygód Koziołka Matołka”.

Był jakiś proces sądowy, w którym orzeczono, że prof. Ryszard Legutko musi przeprosić młodych ludzi, których nazwał „rozwydrzonymi smarkaczami”. I w porządku. I tu rzucił się Rejtanem Bronisław Wildstein, który wyjaśnia, że profesor nie powinien przepraszać. O to jednak mniejsza. Ale ten sam Wildstein za chwilę zapodaje, że Legutko jest „być może największym współczesnym filozofem polskim”. I tu załamka. Wildstein ocenia, kto jest większym, a kto mnijszym filozofem? Jakiś superarbiter? To niech od razu powie, kto „większy” – Fichte czy Hegel? Kotarbiński czy Tatarkiewicz? W świecie filozoficznym badaczom zaparło dech. Bo niech Wildtstein wskaże paluszkiem na tego i powie: „Największy!”, już cała, reszta obraca się w pył.
A przecież bywało inaczej, bywało normalnie. Jakaś impreza organizowana przez „Wprost” na Mokotowie. Jest jedzenie, wódeczność. I chodzą kelnerzy, którzy częstują z małych kieliszeczków spirytusem. Każdy rozsądny dziękuje. Nie. A Bronek odwrotnie. Łapie się za kieliszeczek – chlup i chlup. Mówię mu: „- Bronek, powoli, wiesz, jaka to ma moc?” On na to: „Ja komunę obaliłem, to i spirytusowi dam radę”. Po czym dał mordą w stół. Wynieśli go.
Następnego dnia okazało się, że został prezesem Polskiego Radia i telewizji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *