Chory kwartalny

Pstrykam po zmroku na parkingu. Wprawdzie nic nie widać, ale czy właśnie nie o to chodzi w tym całym fotografowaniu?:

„Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków postanowił wszcząć postępowanie ws. wpisu do rejestru zabytków nieruchomych terenu Reduty Ordona” – informuje Nasz Dziennik. W biurowcu naprzeciw tej „reduty” pracowałem trzy lata. Stoją tam z jednej strony walące się chałupy, z drugiej biegnie tor do Podkowy Leśnej, z trzeciej potężny Carrefour Reduta. Kupowałem tam i jadałem. Sama reduta to kamień z napisem. Jak to czcić? Jak to honorować? Wybudować replikę? Wysadzić w powietrze jak w wierszu?
Mickiewicz: „I widziałem ich wodza: przybiegł, mieczem skinął
I jak ptak jedno skrzydło wojska swego zwinął;”
Kabaret Elita: „I widziałem ich wodza; przybiegł, ptakiem skinął…”

W ręce wpadła mi parafialna gazetka z poznańskich Ogrodów „Dobra Nowina”:

Najwięcej miejsca zajmuje w niej zachwyt autorów nad sobą. A nawet ponura symulacja: co by było, gdyby, nie daj Boże, tej gazetki zabrakło. Zgadzam się, byłoby ciężko. Bo ja na przykład z tego jednego numeru dowiedziałem się, iż:
„Bez senność” pisze się tak właśnie;
„Po przez” pisze się tak.
A co do chorych w parafii: „Chorych pierwszopiątkowych i kwartalnych Ks. Proboszcz i Ks. Kapelani odwiedzą w piątek…”

Nasz Dziennik: „Hodowcy pszczół, właściciele pasiek i producenci miodu już tradycyjnie we wspomnienie swojego patrona św. Ambrożego stawili się przed tronem Jasnogórskiej Królowej Polski w ramach 26. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Pszczelarzy.
Pielgrzymka była też dziękczynieniem za relikwie patrona pszczelarzy św. Ambrożego, które zostały sprowadzone do Polski 22 października tego roku i znajdują się w kościele pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Żabiej Woli”.
Jak też dziwnie plotą się nasze losy… Czy św. Ambroży (IV wiek, Mediolan) mógł przypuszczać, że spocznie (częściowo) w Żabiej Woli?

Gazeta Wyborcza: „Oto najstarszy rysunek świata. Ma pół mln. lat. Co przedstawia?”:

Ja: oto jeden z najnowszych rysunków świata (Jan Berdyszak 1993). Co przedstawia?:

Na zajęciach omawiamy znaczenia różnych nazw lasu: bór, knieja, dżungla, regle, łęgi, gaj, ostępy itd. Na koniec pytam, jaki to rodzaj lasu: las palmas. Wszyscy się śmieją, nikt nie odpowiada. A to przecież las, który rośnie na Kanarach.

Adam Pierończyk „Komeda. The Innocent Sorcerer” (2010). Album utytułowany i komplementowany na świecie. W hołdzie Komedzie, ale za to bez fortepianu. Saksofonista Pierończyk dopisał się do motywów z Komedy  – żadne tam wersje, wariacje na temat – i dał rodzaj przekładu jego jazzu na swoje. W rezultacie więcej tu Pierończyka niż Komedy. Ale Kołysanka z „Rosemary’s Baby” świeci jasnym blaskiem. Ciekawy pomysł – kiedy Pierończyk z kolegami ją wykonują, w tle słychać cichy stuk maszyny do pisania. Kto to stuka? Bohater filmu? Hłasko? :

„The Best of George Harrison”. Jak w wielu podobnych wydawnictwach wrażenie strasznego misz-maszu. Obok siebie pioseneczki z czasów wczesnych Beatlesów, szczytowa forma na albumie „Abbey Road”, potem wczesne lata 70., kiedy George więcej zapowiadał niż faktycznie dał. „My Sweet Lord”, o który jako o plagiat się procesował, niezbyt udane próby kariery solowej. Zestaw otwiera „While My Guitar Gently Weeps”:

Doris Day „Pillow Talk. 25 Greatest Hits”. Doris nazywała się Mary Ann Kappelhoff i z tym nazwiskiem nie mogła zrobić kariery ani w branży piosenkarskiej, ani w komedii romantycznej. A zagrała tam sporo ról. Najbardziej dwuznaczna była ta w „Pillow Talk” – wszystko kręci koło d…, ale cenzor udawał, że nie rozumie. A ten swój największy hit „Que sera, sera” śpiewała dziecku na dobranoc u Hitchcocka w „Człowieku, który wiedział za dużo”. Reszta po latach – jak u nas Maria Koterbska:

Herb Alpert „Definitive Hits”. Trąbka w stylu latino, popularyzująca najlepsze anglosaskie przeboje. Nie wygląda, aby od połowy lat 60. jakoś się rozwinął. Zawsze przypominał mi muzyczny podkład o cyrku. Z końcem lat 70. przestał się ze swymi płytami mieścić w pierwszej setce najlepiej sprzedawanych. Na tej płycie: „Tijuana Taxi”, „Spanish Fly”, „Taste of Honey”…:

4 przemyślenia nt. „Chory kwartalny

  1. Przepraszając za długi post: a propos Reduty Ordona, poniżej wariacja na temat losów polskiego prekariatu (wzięte z fejsbukowego forum Warszawski Leming):

    Nam płacić nie kazano. – Robiłem na dzieło
    I spójrzałem na konto; dwieście brakoweło.
    Telecentrum boksów ciągną się szeregi,
    Prosto, długo, daleko, jako morza brzegi;
    Raz widziałem ja wodza: przybiegł, dłonią skinął
    I jak ptak jedno skrzydło wojska swego zwinął;
    Wylała się z domaniewskiej ściśniona piechota
    Długą czarną kolumną, jako lawa błota,
    Nasypana grymasem wymówień. Jak sępy
    Czarne chorągwie do Biedry prowadzą zastępy.

    I dalej (autor Dominik Moćko):

    Przeciw nim stoi biała, wąska zaostrzona
    Jak głaz bodzący morze, Reduta Morona
    Sześć tylko dni promocji, wciaż dymią i świecą
    I nie tyle przerabatów jej witryny miecą
    I nie tyle ofert wejdzie w te siaty w rozpaczy
    Ile tych dusz leciało z food court’ów do sraczy
    Zaszły mgłą gugelglasy, a gdym je przecierał
    Zobaczyłem, że w dyskancie do nich jest futerał
    W kosz upuścił coś diler, psem prowadzon do lochów
    Dobrze – rzekła Galeria, nie odda im prochów

    I wreszcie:

    a gdy zakupów kosze już pełne
    i przyjdzie bilonu szukać przy kasie
    zaklnie ów motłoch jak szewc daremnie
    w tramwaj wsiądzie, do czynszówek uda się.

    1. Zdumiewam się zmyślnością naśladownictw i weryzmem obserwacji obyczajowej. Na Domaniewskiej bywałem na licznych naradach i zawsze wracałem stamtąd chory.

      Najlepsze, że Ordon przeżył. Wcale, jak wiadomo, nie wysadził się w powietrze. Wbrew Mickiewiczowi „oddał prochy”. Cokolwiek mogłoby to dzisiaj znaczyć.

      A zabawy literackie biegną swoim kursem:
      Tu przerwał, lecz róg trzymał; wszystkim się zdawało,
      Że Wojski wciąż gra jeszcze, a to –
      Paweł z wędką siedzi na komodzie.

    1. Szanowna Pani,
      proszę nie podważać autorytetu wykładowcy.
      W przeciwnym razie będę miał dla Pani pytania:
      Wałęsa – Bolek czy zbawca Polski;
      Kukliński – zdrajca czy bohater;
      Smoleńsk – katastrofa czy zamach.
      Wystarczy, że na jedno odpowie Pani nieprawidłowo i już będziemy mieli kłopoty z zaliczeniem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *