Chełm, sweet Chełm

A teraz zaległości.
A propos: Kościuszko. Terespol. Tak powinien wyglądać Kościuszko! Wszystko ma schowane. Ale niekoniecznie. Dorota twierdzi, że to iż niczego nie eksponuje, może być skutkiem nieostrożnego obchodzenia się z kosą pod Racławicami.:

p1

Jak za cara wybudowali bitą drogę Warszawa-Brześć, to nawet postawili sobie pomnik (Terespol). A teraz jest A2, a na niej tylko głupia blaszana tablica „Autostrada Wolności”. Żałosne.:

p2

W sanktuarium w Kodniu od razu poleciałem do wiadomej księgi.:

p3

Chciałem się wpisać, ale rubryki wypełnione do ostatniej. W miejscowym „spożywczo-monopolowym” drugi człon nazwy jest zupełnie bez sensu.:

p4

Ta sama bazylika i „czarny anioł”. Pierwszy raz w moim życiu nie jest to Ewa Demarczyk.:

p5

W tej cerkwi we Włodawie trafiliśmy na pogrzeb. Chciałem posłuchać śpiewu popa, ale Dorota  zaraz uciekła. „Czego się boisz, głupia?” – tłumaczę. – Przecież to nie twój pogrzeb!:

p6

Włodawa. Sklep całonocny. Zresztą nie trzeba podpisywać. Widać od razu.:

p7

Kawałek dalej – pralnia. Ale z tą nazwą coś nie tak. Albo jest się „napranym”, albo „na bani”. Ale dwa w jednym?:

p8

Chełm Lubelski. Nareszcie znalazłem ulicę, która mi odpowiada.:

p9

Na rynku bezcenna sentencja.:

p10

Hrubieszów, rodzinne miasto Prusa. Pomnik całkiem w porzo. Okulary hipsterskie.:

p11

Sobibór. Ostatnia stacja.:

p12

2 przemyślenia nt. „Chełm, sweet Chełm

  1. Coś na rzeczy było, choć elephantasis mógł przejawiać i w sferze ducha. Byliśmy właśnie w Sieniawie, dokąd udał się w 1792. Tu pożyczył od księcia Czartoryskiego 500 talarów na wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Pojechał, walczył, założył West Point – wiadomo.
    Nie wiadomo jednak, czy te 500 talarów oddał. A taka sumka piechotą nie chodzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *