Cavalliada

W Szreniawie zauważyłem baner miłośników czegoś, co u nas dotąd raczej nie było miłowane. Koń się natyrał, a potem szedł na kiełbasy. A teraz? Proszę, jaki duch franciszkański…

Poza tym – do lasu chadzam coraz później, bo z niczym się nie wyrabiam.

      „Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło
       Mniej silnie, ale szerzej niż we dnie świeciło.
       Całe zaczerwienione jak zdrowe oblicze gospodarza
      Gdy prace skończywszy rolnicze
      Na spoczynek powraca…”

2 przemyślenia nt. „Cavalliada

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *