Archiwa kategorii: Teatr Telewizji

Wieczór trzeci. Noc pełna wiatru

Rodzaj repryzy Wieczoru Trzeciego Kabaretu starszych Panów.
Gajos jako ślusarz.:

s8

„- Co do reszty programu – nie narzucamy się”.
Michnikowski: „Tatka tka…”
„- Trudno znaleźć drugiego człowieka, który byłaby taki sam jak my, ale jednocześnie diametralnie przeciwnej płci…”
Piosenka o Portugalczyku, który „nie zaplatil”
„Przychodzi a to z czekoladą, a to z półlitrą…”
Dziewczyna ze Śląska: „- Na przodku była niezrównana…”
Ojciec – spawacz na gorąco.
I ta dosadna erotyka. Chociaż, jak zwykle, udają, że nie wiedzą, o co chodzi. Wasowski do pań, które twierdzą, że marzną, bo wiatr wciska się przez nieszczelne okna – że zostało im trochę waty z uszczelniania, to panie mogą sobie tą watą szpary zatkać.

Kabaret Jeszcze Starszych Panów „Wieczór trzeci. Noc pełna wiatru”

Kontrym

s5

 

Sztuka Marka Pruchniewskiego
Jan Frycz, Redbad Klijnstra
Wizualnie rzeczywiście świeże (efekty). Bliżej filmu niż teatru.
Fabuła się rwie, widz się skupia na rekonstrukcji, o co chodzi. Ale pozostaje wrażenie że sam autor nie bardzo panuje nad całością.
Rama – Józef Światło – etap, kiedy został na Zachodzie i współpracował z Wolną Europą.
Historia majora Bolesława Kontryma, który miotał się po kilku stronach barykady. Przedwojenny komunista potem w sanacyjnej policji, na Zachodzie, w bierutowskiej Polsce.
Próbuje się urządzić w stalinizmie. Dyrektor w Centrali Przemysłu Farmaceutycznego.
Wrabiają go w sprawę Gomułki. Urabiają przed procesem pokazowym. Zastrzelony.

Kontrym, reż. Marcin Fischer

Damy i huzary

c11

 

Ostra farsa (w wykonaniu). Montaż jak w „Kabareciku”.
Każdy aktor z osobna: Walczewski, Szaflarska, Hanin, Kobuszewski, Pokora. To aktorstwo ratuje ramotę.
Walczewski – lekki psychopata. To mu najlepiej wychodziło. Do żeniaczki go pchają „Lat 56…”.
Męska toporność, babska gadatliwość.
Swatają huzarowi lat 56  dziewczynę w wieku lat 18. A jak nie, to ma pójść za starego lichwiarza. Jak się to czyta literalnie – zgroza! Jak często u Fredry. Ale tak go czytał Boy, a przed nim i po nim już nie bardzo.
„- Patrzcie, jak to się ząbki przecierają…” – kiedy dziewczyna się buntuje.
„- Rozłączyć się musiemy?”

Damy i huzary, reż. Olga Lipińska 1973

Przerwa w podróży

p8

„Bóg zapłać za zaufanie” – napis na kwicie bagażowym.
Ptactwo drzewne.
Kury odlatujące na zimę. „Ludzkość tego doczeka”.
„Bez ciebie jestem tak smutny jak kondukt w deszczu, pod wiatr…”
Pies rasy wermut podhalański.
Serdel terier.
Slowfox terier.
Burdelman.
Narzeczona imieniem Gwarancja.
Magister Krztyna.
„Matka była aktorką wędrownej trupy, a ojciec trupem wędrownego aktora”.
Blondyn łysiejący intelektualnie.

Kabaret Starszych Panów. Wieczór XIII. Przerwa w podróży 1964

Ambasador

c6

Sztuka S. Mrożka
Z. Zapasiewicz, M. Komorowska, K. Kowalewski
Zbuntowana żona ambasadora. Ma dość dyplomacji.
Zapasiewicz – chłodny, zdystansowany. Wybitny w takim wydaniu.
Kowalewski – luzak. Jak dialog Zachodu ze Wschodem.
W darze globus bez kontynentów. Będą, ale później. Z globusa wyskakuje imigrant (H. Bista). „- Martini czy Sherry?”
Człowiek ze Wschodu zadaje pytania fundamentalne: o prawdę, o Boga itd. Ci z Zachodu to pragmatycy.
Kowalewski w kryzysowej sytuacji przede wszystkim „musi się czegoś napić”.
Narodowi konieczny jest inny naród, żeby można go było nienawidzić.

Ambasador, reż. Erwin Axer 1997

Nieznani sprawcy

KABARET STARSZYCH PANOW  IRENA KWIATKOWSKA JEREMI PRZYBORA JERZY WASOWSKI XII PROGRAM KABARETU STARSZYCH PANOW PT. PRZERWA W PODROZY PREMIERA 26.09.1964 ZBIORY : JERZY DZIEWONSKI

Dużo o gender. Dziś by była straszna awantura.
Spojrzeć na kogoś Holoubkiem.
Hrabina Tołbaczewska:
„- Skąd bierze się w pani ta muzyka?
– Pieprzówka!”
„- Capri… Rzeczywiście. Jak Szczawnica…”
„- Nie wrócisz przetoż..?”
Hrabina Tołbaczewka: „- A gdzie szampan i ostrygi?!”

Kabaret Starszych Panów. Wieczór XII. Nieznani sprawcy 1964

Nigdy tu już nie powrócę

w12

 

Kolejny powrót do mitycznego „niegdyś”.
Kantor miesza się ze swoimi aktorami.
Żywioł tańca i ruchu.
Autocytaty, autokomentarze.
„- Przyjdą do tej knajpy jak na sąd ostateczny…”
Knajpiarz, ksiądz, posługaczka, pijak-mówca pogrzebowy.
Odgłos cieknącego kraju. Pospolitość i monotonia.
Tłum z walizkami, ludzie w drodze, w nieustannej podróży.
Żydzi w chałatach, mówią w jidysz.
„ – Artysta musi być zawsze na dnie…”
Reminiscencja. Dwóch kardynałów tańczy tango.
Scherzo h-mol Chopina (to z kolędą). „Harmonia z cicha na trzy czwarte rżnie…”, tango.
Wszystko jak ze snu – wojsko maszeruje i gra na skrzypcach.
Umarła klasa w ławkach.
Odys płynie do Itaki w balii.
Odgrywają te swoje role śmiertelnie poważnie, a przecież to tylko marionetki.
Wychodzi jako ostatni, zamyka za sobą drzwi.

Nigdy tu już nie powrócę, reż. Tadeusz Kantor 1990

Zaopiekujcie się Leonem

p12

 

Tym programem Przybora i Wasowski żegnali się z widownią deklarując, że przechodzą do kolejnych wyzwań. Potem okazało się, że to najciekawsze wyzwanie będą mieli już za sobą.
Mysz imieniem Leon w stanie odmiennym – na długo przed epoką gender.
„Jak dobrze jest wiosną podumać nad Prosną…”
Postacie:
„Surowy wegetarianin”
„Niedotarty ogier”
„Trzy cytrzystki”
„Maria Anna zwana Manna”

Kabaret Starszych Panów. Wieczór XVI. Zaopiekujcie się Leonem.

Kwartet dla czterech aktorów

n10

Bracia Grabowscy, Jan Frycz, Jan Peszek
Oczywiście Schaeffer.
Scenki jakby wprawki aktorskie.
Dialogi, które zmierzają do bełkotu. Próby działań zbiorowych, które zmierzają do dezorganizacji i absurdu. Np. czytanie tekstu regulaminu konkursu na prezentera telewizyjnego.
Na szczęście nie jest to Beckett, nawet Gombrowicz. Lekka komedia.
„- Nazywam się Waldemar Kałł. Przez dwa >ł<”. Jak Radziwiłł

Kwartet dla czterech aktorów, reż. Mikołaj Grabowski 1991