Archiwa kategorii: Muza

Oblatywacz

 

Właśnie 86 lat skończył Jerzy Matuszkiewicz. Parę lat temu siedziałem na estradce w klubie jazzowym na Mazowieckiej, gdzie on – rześki staruszek – cały wieczór dmuchał w saksofon. A tu jeszcze Jerzy Gruza wspomina, że Matuszkiewicz rozgląda się wokół ze słowami: „-Zaczyna być nie mieć, co robić.” A zrobił i „Stawkę…”, i „Przygody psa Cywila”, i Czterdziestolatka”, i „Janosika”, „Podróż za jeden uśmiech” i mnóstwo drobiazgu. No, to te saksofony i trąbki ze „Stawki”.

Dziesięć lat…

 

Dziesięć lat temu zmarł Jacek Kaczmarski. Pamiętam takie niezręczne wydarzenie. Kaczmarski adoptował na scenę Teatru Nowego w Poznaniu prozę Wiktora Hugo „Człowiek śmiechu”. Przed spektaklem gadamy o tym i owym, właśnie opublikowałem recenzję jego książki…

Ale spektakl słabiutki. Wymknąłem się z widowni. Akurat padało. Wcześniej w gustownym wiaderku złożyłem mokry parasol. Teraz biorę ten swój parasol, a tu zachodzi mnie Kaczmarski. „- Co? Nie bardzo się panu podoba?” Ja kłamię w żywe oczy: „Nie, skąd… Tylko tak jakoś słabo mi się zrobiło…” A w ręku trzymam ten parasol, gotowy do wyjścia. Kaczmarski spojrzał na parasol i mówi: „Rozumiem. W porządku.” Uścisk ręki. Wyszedłem.

 

Całkiem obok

 

Tak mi się skojarzyło to moje uwięzienie w fotelu z bardzo starą piosenką, którą śpiewał Niemen. Że życie przepływa obok. Tam chodziło o zakochanych. Ale mnie też, franca, znaczy życie, opływa…
„Gdzieś, obok nas”

Demis is blowing

 

Wahnęła się pogoda i już duje wiatr zimny, porywisty i nieprzyjemny. Przypomina mi się, jak „Wicherka” zwolnili z PRL-owkiej telewizji (na jakić czas), bo wyraził się niebacznie: „- Wiatry ze wschodu nigdy nie przynoszą niczego dobrego.”
A przecież wietrzyk może być miły, jak w piosence:
„My friend, the wind, welcomes from the hills…”

Czarny brylant

http://www.youtube.com/watch?v=M2NvOYNXDU4

 

W „Tesco” piję kawę, czytam książkę. Dorota na zakupach. Po kawiarence lata wróbel. Przysiądzie na stoliku, na kontuarze, znowu fruwa. Zaplątał się tu  i nie wie, jak umknąć. Jeśli przyjąć, że supermarkety to współczesne katedry handlu, to ta scena już miała miejsce. „Jaskółka uwięziona”.

Przebieranki

http://www.youtube.com/watch?v=Wms-HdE-iAs

 

Zabawne są te muzyczne trawestacje. Okazuje się, że jak melodia chwyci, to można ją obracać na wszystkie strony. W radiu usłyszałem kawałek „100 Miles” w wykonaniu, które mnie całkiem zaskoczyło. Więc to jednak jest ciągle obrabiane.  W Nashville (Tennessee) zapytałem taksówkarza, czy zna ten kawałek. Odpowiedział, że pierwszy raz słyszy. A mnie się wydawało, że tylko w dolnej Etiopii mogli tego nie słyszeć. Blake Shelton.

Czy biel może być jeszcze bielsza

 

Klawiszowiec Procol Harum skończył dziś 75 lat. Zespół ten swój największy hit przed prezentacją na użytek agenta muzycznego ćwiczył podobno raz za razem przez 12 godzin. Więc dajmy to, jak oni spożytkowali Bacha i jego „Arię na strunie G”. Ciekawe też, kto był dilerem autora słów… „Whiter Shade of the Pale”.