Archiwa kategorii: Kobra again

Iryd

Straszny gniot, bez pomysłu, bez napięcia. Dialogi pisał pewnie autor regulaminu p.poż. Nuda. Ale rok powstania wiele tłumaczy.
Ktoś ukradł materiały promieniotwórcze z polskich zakładów (zaawansowana technologia!), co samo w sobie paradne.
Turek, Śmiałowski, Karel, Karewicz jako czarny charakter. Wieńczysław Gliński prowadzi śledztwo cały czas w mundurze majora milicji.:

p6

Iryd, reż. Barbara Borys-Damięcka 1968

Elegia na śmierć nieszczęśliwej damy

Morderstwo w sferach filmowych. Zginęła dziewczyna, która miała szansę na gwiazdorstwo. Podejrzani wszyscy członkowie ekipy filmowej. Jedni przychylni, inni (inne) śmiertelnie zazdrośni. Kręcone na zapleczu studiów na Woronicza. Poznaję po tych wydrążonych cegłach, z których zbudowano ścianki działowe między studiami, aby ścianki pochłaniały dźwięk.:

Elegia na śmierć nieszczęśliwej damy, reż. Ryszard Ber 1975.

Wieczór z nieznajomym

 

Kameralna sztuka na troje aktorów.
Edward Lubaszenko.
Zapytali go, jakie trunki woli: piwo, wino, wódeczkę. „- To nie jest pytanie do zawodowca”.
Tadeusz Huk
Teresa Budzisz-Krzyżanowska.
Nawiasem – kiedyś podpisała list protestacyjny przeciw takiej formie, krytyki, jaką dałem przy jakiejś okazji względem Andrzeja Wajdy. Moja krytyka polegała na zmontowaniu własnych wypowiedzi reżysera z różnych lat (bez manipulacji). A że życiorys sobie przeczy…
Czyta „Little Sister” Chandlera. Oczywiście w oryginale. To jednak Anglia.

„Cudze zmartwienia są nudne”.

Facet wraca z pracy pociągiem z pracy jak co dzień. Dosiada się do niego przypadkowy pasażer. Przynudza. Wkrótce zjawia się u niego w domu, by schronić się przed deszczem. Rzucane mimochodem uwagi powodują, że między małżonkami niebezpiecznie iskrzy. Wypływają zastarzałe pretensje. Przybysz umiejętnie komplementuje małżonkę. Ta go kokietuje. No, i tajemnica przybysza się powoli wyjaśnia. Mniej kryminału, więcej psychologii małżeńskiej.

Wieczór z nieznajomym, według Gilesa Coopera, reż.  Krzysztof Gradowski 1980

Morderstwo o północy

 

Farsa.
Jacek Fedorowicz, Jan Kobuszewski, Bogdan Łazuka, Damian Damięcki, Krzysztof Kowalewski, Barbara Wrzesińska, Adam Mularczyk

Pewien literat znalazł się w przedsionku raju po niespodziewanej śmierci. W co nie wierzy. Najtrudniej uwierzyć we własną śmierć. Autor kryminałów – zamordowany.
Niebo swoim wyglądem dostosowane do spodziewań właśnie zmarłego. Więc – kicz.
O Bogu mówią „On”. O piekle: „Tam”.

Wraca z nieba i próbuje wykryć własnego mordercę. Na ziemi okazuje się, iż się wypalił i pisze coraz gorsze powieści. Ale każdy go skubie. Okazuje się, że każdy w jego otoczeniu miał solidny motyw, aby go zabić. Dotąd niczego nie dostrzegał.

O świecie: „- Kiedy wie się, że ma się stąd odejść, to tu jest bardzo przyjemnie”.

Morderstwo o północy, wg opowiadania C.B. Gilforda, Teatr Kobra, reż. Anna Minkiewicz 1972

Kłopoty to moja specjalność

 

Próba przełożenia Chandlera na polski.
Młody milioner nazywa się Bajon.  Jest też stary Bajon (Leszek Herdegen).

Marlowe (Dobrowolski): „- Przerwać picie na dwa dni? Bardzo dobry pomysł. Trzeba to opić.”

Jerzy Dobrowolski, prywatny detektyw, wynajęty, by udaremnić pewien szemrany romans. „- I ja mam zabić tę miłość?!”

„- Ten pan to jest pan Tom Bayne. – Czy pan jest ten Tom z >>Chaty wuja Toma<<?”

Zbigniew Buczkowski, jak wszędzie. Film jednak bardziej potrzebuje twarzy pospolitych niż pięknych.

Snajper nosi karabin w pojemniku na trąbkę. Zbyt klasyczne. Tu wygląda na zgrywę.

Parkingowy Himilsbach o próbie przekupstwa: „- Dwadzieścia dolarów to jest dużo, ale to jest za mało, żebym ja stracił pracę. To jest taka różnica jak stąd do tego wyjścia”.

Dobrowolski do Himilsbacha: „- Przepraszam, jeżeli pan poczuł ode mnie alkohol”. Himilsbach: „- Nie ma za co”. Obaj alkoholicy.

Dobrowolski „- Nie umiem rozmawiać na stojąco”.

Marek Frąckowiak. W „Psach”: „- Ja chcę do biura! Ja chcę, kurwa, do biura…”

„- Stary Bajon to jest taki facet, który dałby ci nawet dolara. Jak by przy sobie nie miał akurat połówki”.

„- Ktoś dzisiaj zabił Arbogasta, prywatnego detektywa. – Nie znałem go. Ale jestem wstrząśnięty”.

Kłopoty to moja specjalność, Teatr Kobra, reż. Marek Piwowski 1977

W pułapce

Historia powtórzona i wzbogacona potem w odcinku 8. „Wielka wsypa”.

Znany układ – radiostacja – lasy z partyzantami – poligon nowoczesnej broni – Kloss z aparatem fotograficznym nad planami nowego czołgu. W tym odcinku sam też pracuje na radiostacji.
Ludwik Pak („… moja żona – Zofia!”) w roli konfidenta-handlarza. Bardzo na miejscu.
Józef Nalberczak jako narwany partyzant.
Wstawki z pleneru – bezładna bieganina po lesie. Ale liczy się odwaga wyjścia ze studia.

Stawka większa niż życie. W pułapce, Teatr Sensacji, reż. Andrzej Konic 1965

Detektyw

 

Farsa na dwóch aktorów: Leonard Pietraszak jako autor powieści kryminalnych (wersja salonowa) i Krzysztof Kolberger jako kochanek jego żony.
Pisarz usiłuje zgładzić żonę i kochanka, ale tak, by samemu pozostać poza podejrzeniem. Dlatego wciąga kochanka w wyrafinowaną grę. Ale – jak zwykle – nie jest w stanie upilnować wszystkich szczegółów.

Sztuka trwa 1,40 godz. I to jest pewien szkopuł, bo tekstu jest na dłużej. Obaj trajkotają więc w takim tempie, iż czasem trudno zrozumieć, co mówią. Bywałem na takich objazdowych spektaklach. Ekipa aktorska daje już trzecie przedstawienie tego dnia, ma dość, strasznie się spieszy do domu i nawija jak najęta. Zostało powiedziane, co miało być? Zostało! Nikt się nie przyczepi.

Detektyw, autor: Anthony Shaffer, Teatr Kobra, reż. Janusz Warmiński 1993

Klucze

 

Historia biurowa. Oczywiście z amerykańskiego biura. Sekretarka (Ewa Wiśniewska) i szef  (Stanisław Zaczyk) mają romans. Nadgorliwy pracownik nielubiany przez nikogo (Janusz Zakrzeński).
Śledztwo prowadzi Krzysztof Chamiec z wrodzoną nonszalancją.
Krzysztof Kowalewski jako ociężały umysłowo konwojent. Pasuje.

Klucze, autor: Michael Brett, Teatr Kobra, reż. Anna Minkiewicz

Amerykańska guma do żucia Pinky

 

Ostatni dzień lata. W miejscowości zdrojowej nad Bałtykiem. Zamordowano lodziarza. Śledztwo prowadzi kapitan (E.Karewicz) – cały czas w mundurze.
Najciekawsze elementy obyczajowe:
lodziarz, który w miesiąc zarabia na syrenkę, playboy-utrzymanek bogatych wczasowiczek w pewnym wieku, rzekomy ślepiec, który udaje, by uzyskać wyższą rentę, przesiedleniec kresowy, któremu po raz kolejny chcą zlikwidować bimbrownię, tragarz-pijaczek, stały klient komisariatu (J.Kłosiński).
Posterunkowy (K. Kowalewski), który powtarza refren: „- Podejmę decyzję!”, ale żadnej nie podejmuje.

Amerykańska guma do żucia Pinky, autor: Jerzy Janicki, Teatr Kobra, reż. Józef Słowiński, 1972