Archiwa kategorii: Folkarium

Euscorpius Carphaticus

Projekt Karpaty Magiczne „Euscorpius Carphaticus” (2002). Nawet nie etno, nawet nie przetworzone elementy ludowe, nawet nie pastisz jak muzyce Ossiana. Tylko jakieś niejasne odgłosy. Ni to pola, ni to lasy, ni to chłopskie obejście. Na koniec jakaś dziecinna pioseneczka… Na szczęście możliwie bez elektroniki. Nie bardzo chwytam, co to ma wspólnego z Karpatami. Może z tymi sprzed któregoś zlodowacenia..? Z tym, że jeżeli to muzyka czyjejś duszy, to w porządku.:

Music For Rituals

Hybryds „Music For Rituals” (reedycja płyty z lat 80.). Dziwne te rytuały. Bulgoty, szumy, odgłosy powtarzalne, jak by się podsłuchiwało taśmę produkcyjną. Perforowany głos w trakcie ni to szeptów, ni modłów zbiorowych. I jeszcze porykiwanie bestii. Jak by dochodziło z piwnicy, tunelu, zaświatów. Człowiek przyłapuje się na tym, że takie odgłosy mogą dochodzić z płyty, ale równie dobrze z uchylonego okna.
Paweł Gzyl, fachowiec: „To modelowy wręcz przykład typowej dla tamtych czasów syntezy etnicznych wpływów, ambientowej elektroniki i industrialnych preparacji. Większość kompozycji skoncentrowana jest wokół plemiennej rytmiki, którą uzupełniają oniryczne pasaże syntezatorów, wsparte przemysłowymi efektami”.:

Klezmer. In The Fieddler’s House

Itzhak Perlman „Klezmer. In The Fieddler’s House” (2CD). Parada koncertowych występów zespołów w typie klezmerskim z gościnnym udziałem znanego skrzypka. Który zasadniczo gra wszystko – także stare żydowskie melodie. Jak razem kawałków jest tu ok. 40, to ta maniera zaczyna nieco nużyć. To tak, jak by u nas zebrać kapele grające folklor góralski i tak cały długi wieczór. Zwłaszcza, że kapel trudno odróżnialne i wszystkie wykonują te melizmaty, po których żydowskie kawałki rozezna nawet kompletny laik. W każdym razie ta obfitość zespołów zaświadcza, że to już cały przemysł.:

Folklove

Kwadrofonik „Folklove” (2008). Zainteresowałem się nimi, bo dostali tegoroczne Paszporty Polityki. Improwizacje folkowe na dwa fortepiany i dwie perkusje, z tym, że to fortepiany bywają perkusją, a perkusja bywa melodyczna. Opracowują kawałki ludowe przydając im oprawy nieco symfonicznej, nieco jazzowej. Wszystko bardzo staranne i dopięte. Tytuły: „Dziadolka”, „Kujawiatr”, „Obere’kuku”.: