Archiwa kategorii: Crimi-serial

Właściwe lekarstwo / The Wright Kind Of Medicine

w4

Rabuś napada na bank zostaje postrzelony. Kulę wyjmuje zaprzyjaźniony medyk-alkoholik. Przepisuje znieczulenie. Rabusia bardzo boli w aptece podnosi raban, kiedy musi czekać na lekarstwo. Skutkiem tego stary farmaceuta myli się i podaje śmiertelnie niebezpieczne pigułki. Rabuś, już bezpieczny, prosi w samolocie o szampana, żeby popić pigułki…
Ta cudowna ironia losu…

Alfred Hitchcock przedstawia. Właściwe lekarstwo / The Wright Kind Of Medicine, reż. Jerrold Freedman

Incydent w małym areszcie / Incydent In A Small Jail

p3

Serial pokazywany w amerykańskiej telewizji w trzech seriach. Od 1955 roku. U nas też to leciało. W sumie blisko 700 odcinków.
Legendarne, ironiczne wstępy Hitchcocka, który gwarantował jakość.
Zadanie – opowiedzieć zajmującą rzecz w kwadrans. Zbudować ją na suspensie.
Tu handlowiec podróżujący samochodem zupełnie przypadkiem zostaje zamknięty w areszcie z przybłędą, który – wszystko na to wskazuje – zamordował nożem nastolatkę. Przybłędzie udaje się zwiać, przypadkowo zatrzymanego salesmana wypuszczają. Ale to on okazuje się mordercą.
Komiwojażera gra Ned Beatty, jeden z nieśmiertelnych grubasów kina amerykańskiego.:

p4

Alfred Hitchcock przedstawia. Incydent w małym areszcie/ Incydent In A Small Jail, reż. Joel Oliansky

Życie na gorąco. Odcinek I: Budapeszt

 

Sami swoi: Leszek Teleszyński, Leszek Herdegen (doktor Gebhardt), Eliasz Kuziemski
Atrybuty Zachodu: mercedes, willa na przedmieściu, w gabinecie koniak.
Wielka międzynarodowa prowokacja organizacji byłych hitlerowców i polski redaktor Maj (Teleszyński), który z przypadku wszystko im psuje.
W fabule ewidentne nielogiczności. Postacie raz się znają, a za chwilę nie. Szaleństwo.
No i ten Maj tak sobie hasa przez „żelazną kurtynę” bez żadnych przeszkód. Dzisiaj byłoby wiadomo, kogo na to stać i z czyjego polecenia on tak jeździ.

Zna sztuki walki.

No i języki. Musiałby mówić płynnie w kilku, czasem rzadszych. Na szczęście wszyscy tu mówią po polsku.

Kręcone w ręki, bo w zachodnich miastach trudno byłoby wynająć ulicę. Ale sprawia wrażenie chałupnictwa.

– Przypadek!
– Nie ma przypadków! Są błędy.

Muzyka „Dudusia” Matuszkiewicza: kawałkami całkiem jak w Klossie. Instrumentarium identyczne.

Austriacka policja jeździ „garbusami”.

„- Panie Maj, nasza robota lubi fachowców”.

Życie na gorąco. Odcinek I: Budapeszt, reż. Andrzej Konic 1978 filmweb

S.O.S., Pętla (VII)

 

Marek Walczewski uchodził wówczas za demona zbrodni i zepsucia. Rzeczywiście miał błysk szaleństwa w oku. No i okazał się łysy.

Porwał córkę dziennikarza, przetrzymuje jako zakładniczkę w starym wiatraku. Kiedy przyjeżdża milicja, która spełniła jego żądania częstuje ojca dziewczyny z obficie zaopatrzonego barku. Ten odmawia. „Niech pan się napije i tak to wszystko opieczętują”. Ot, praktyczne podejście.

Podsumowanie. Amatorszczyzna totalna. Historia, którą można streścić w dwie godziny, ciągnie się przez siedem. Zdjęcia z ręki. Nie wiadomo, o co chodzi. Dźwięk na przemian za cichy i za głośny.
Maja Komorowska w serialu sensacyjnym. Litości!
Najgorsze: pomysł. W Polsce robiono zdjęcia porno, które miano szmuglować na Zachód. Porno prowadzi do licznych zbrodni… Nawet w 1974 roku, kiedy u n as nikt jeszcze nie wiedział, co to porno, tylko idiota by uwierzył w to wszystko.

S.O.S., Pętla (VII), reż. Janusz Morgenstern, 1974

S.O.S., Twarz mordercy (VI)

 

Wilhelmi w monologach. Klasa dla siebie.

„To bardzo przyzwoity obywatel. Bez nałogów. I nigdy nie zapłacił mandatu.”

Protokolantka na posterunku, która powinna wystukiwać na bieżąco, stopuje, kiedy przesłuchanie wydaje jej się szczególnie ciekawe. Wtedy nie stuka, wtedy słucha. Potem znowu, jak jej się podoba.

Milicjant pilnujący pacjentki w szpitalu, przegapia podmianę matki na córkę. Dlaczego? Bo jest zaczytany w „Głosie Wybrzeża”. Jak to pies: „>>Głos Wybrzeża<< w pysku niósł…”

Śledczy mówią do przesłuchiwanego w dyskursywnej polszczyźnie, ale ciągle się upewniają: „-Czy pani rozumie? Czy pan rozumie?”

I te ciągłe rusycyzmy: „- Poruczniku, poczęstujcie panią … „,  zamiast: „- Niech pan poczęstuje…”
To w „Czterech pancernych…” język polski i rosyjski zlewały się w takie transgraniczne esperanto.

S.O.S., Twarz mordercy (VI), reż. Janusz Morgenstern, 1974

S.O.S., Venus 73 (V)

 

Na miejscu zbrodni zjawia się major MO (Fronczewski). Członek ekipy dochodzeniowej po zwyczajowym „Cześć!’ z ust majora: „- Na miejscu zdarzenia dokonujemy oględzin zewnętrznych zwłok, jak również powierzchni, gdzie je ujawniono”.

Skrytka w torbie podróżnej, w której miano „przemycać dewizy do Szwajcarii”. Nie w przeciwnym kierunku. Cały PRL – z drzewem do lasu, z samowarem do Tuły…

Stefan Friedman jako wywiadowca milicyjny. No, jeżeli milicja miała takich wywiadowców, to ustrój musiał upaść.

Przesłuchanie. „- Niech sobie pani wyobrazi, że ja jestem lekarzem. – Ale pan jest z milicji. – To są pokrewne zawody. My też leczymy, tyle że społeczeństwo”.

Milicyjny radar do pomiaru prędkości ma talerz wielkości dzisiejszej anteny satelitarnej.

S.O.S., Fałszywy trop (IV)

 

Reportaż z budowy Hali Oliwii. Budowali osiem lat. „Bo nie było mecenasa”.

Młodociany chuligan w ciemnych okularach podejrzewany, bo sprawca też nosił ciemne okulary. Broni się: „Ja po wódzie zawsze noszę. Oczy mnie bolą”.

Pani Gizela, macherka z półświatka – żona inżyniera Mamonia. „Straszne ciśnienie dzisiaj. Gdyby człowiek nie rozszerzył sobie naczyń wieńcowych, chybaby umarł.” I – chlup.
Po chwili: „- Zapłaci pan za jarzębiak? – Zapłacę. – To niech pan zapłaci za drugi. Mam przed sobą ciężką noc.”

S.O.S., Fałszywy trop (IV), reż. Janusz Morgenstern, 1974

S.O.S., Pułapka (III)

 

Na nocnej aptece napis: „Apteka narkotyków nie prowadzi”. Żeby nikt się na darmo nie włamywał.

Żali się milicjant, który mało zarabia: „Jeden orze, drugi może”.

Reporter radiowy nagrywa, kogo się da, bez pytania o zgodę. Często z ukrytym magnetofonem. I nikt nie wnosi pretensji.

Wczesny ranek. Lodziarze przed wyruszeniem w kurs siadają na ławce, ze swych białych skrzynek wyjmują flaszki i przygotowują się do pracy.

Himilsbach jako stróż nieczynnego campingu. Spaceruje w podkoszulku, dzień zaczyna od piwa. Chrypi: „Ludzie mają do mnie zaufanie i lubią mnie od pierwszego wejrzenia.

S.O.S., Pułapka (III), reż. Janusz Morgenstern, 1974

S.O.S., Jolka (II)

 

Reporter radiowy szuka na poboczu szosy karteczki z numerem telefonu, który tu wyrzuciła jego zaginiona córka. Na to nadchodzi milicjant z drogówki. Reporter tłumaczy, że mu tu wywiało stówę z samochodu. To milicjanta rozśmieszyło. Facet szuka stówy, którą zgubił na poboczu… „- U nas ludzie są bardzo spostrzegawczy”.

Jako atrakcja – pożegnanie chilijskiego jachtu „Esmeralda” w Gdyni. Atrakcjon!

Kobieta do swojego faceta: „- Mam nadzieję, że wrócisz zanim zaczną roznosić mleko.”

Danuta Kowalska, bohaterka odcinka. Niedobry zgryz, fatalna wymowa (połyka całe sylaby), ale odgrywanie cielęcej arogancji całkiem jej wychodzi.

Mitologia gdyńskich luksusowych willi, zapewne w Orłowie…

S.O.S., Jolka (II), reż. Janusz Morgenstern, 1974

S.O.S., Tajemnica Ewy Szmidt (I)

 

Zaczyna się od zachodu słońca nad molem w Sopocie. Światła we wszystkich oknach Grand Hotelu. Cóż, środkowy Gierek.

Jan Englert jako porucznik MO. Umarza śledztwo, ale Władysław Kowalski, reporter radiowy, drąży. M.in. u męża kobiety, która odkręciła gaz. Czyli Wilhelmiego z obfitymi bokobrodami.

Reporter wrażliwy na sprawy ludzkie, ale „nawet na słoną wodę nie zarobi”. W radiu forsę robi się audycjami o Porcie Północnym. „Żeby Polska rosła w siłę…”

Gdańsk pokazywany z góry: starówka, dźwigi portowe. I nagle w centrum miasta – krowa.

Redaktor należy do lepszego świata: grywa regularnie w tenisa.

Ogólne wrażenie: nikt się nie napina, wszyscy mają mnóstwo wolnego czasu.

Maja Komorowska jako blondynka (zapewne tleniona).

Filmowane ciągle z ręki, ale kamerzyści jeszcze nie wiedzą, co to „trzęsąca się kamera”. I obraz skacze jak by to były usterki.

Obyczaj: sprzedawanie ryb na ulicy. Ludzie pchają łapy do beczki, sami wyciągają, co chcą. Jak im nie odpowiada, to wrzucają z powrotem. Ale wtedy taki handel to był wielki świat.

Cud: Marek Walczewski z pełną fryzurą!

S.O.S., Tajemnica Ewy Szmidt (I), reż. Janusz Morgenstern, 1974