Big Bang

 

Aktorzy „prowincjonalni”: Ludwik Benoit, Zofia Merle, Zdzisław Kozień, Franciszek Pieczka
Zjawiskowy Gajos. Roman Kłosowski.

Kosmici wylądowali na Mazowszu. Miejscowi radzą, jak ich przyjąć. Z tego układa się portret jak w kolejnym „Weselu”. To humorystyczne – gdyby dla kosmitów reprezentacją ludzkości miała być ta zbieranina z mazowieckiej wsi w Polsce Jaruzelskiego.
Lata 80. Czas jednak płynął wolniej…
Kameralne, raczej teatr telewizji.

„- Ona dużo mi pomogła w życiorysie”.

Pomysł Gajosa na powitanie kosmitów: „- Jak im nie w smak czysta, będzie kolorowa. A jak i to nie, to się zrobi >>tatę z mamą<<”.

„- Jak kto nie ma głowy, to się nadaje na państwowe posade”.

„- On się tam nie będzie przejmał…”

Franciszek Pieczka w przyciasnym garniturze, „kościołowym” szukał sztucznej szczęki, którą w sianie zgubił wiejski głupek sypiający po stodołach. I to on przekazuje przesłanie od kosmitów dla Ziemian: „Ludzie, opamiętajta się!”

„- Przeżyłem całe zycie w celibacie. Szkoda, że mój ojciec nie był tak samo mądry”.
Toast: „- Przez rozum – dla zdrowia”.
„- Jaka to różnica  dla rzeki, czy przez nią dwie czy trzy łodzie przepłyną?” – Kłosowski, gdy pytają, czy trzeci kieliszek mu nie zaszkodzi. Kłosowski nie może się nadziwić, że jest on – rzekomo – obrazem Najwyższego.

No i teraz – jak wytłumaczyć kosmitom absurdy życia na naszej planety. „- Supermocarstwa nie mogą się odprężyć”.
„- U mnie jesteś pan podpadnięty!”

Big Bang, reż. Andrzej Kondratiuk 1986 filmweb

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *