Miesięczne archiwum: Luty 2021

The road to Hel

Żarty żartami, ale pewne rzeczy trzeba jednak było posprawdzać. Na przykład, czy Westerplatte jeszcze się broni. Niestety… Ale teren patrolują funkcjonariusze znakomitej firmy ochroniarskiej. Kto wie, czy gdyby to właśnie im powierzono ochronę placówki, wojna nie potoczyłaby się inaczej?:

Do Helu na końcu półwyspu pojechaliśmy zprawdzić, czy Neptunowi aby to czy tamto nie odpadło w trakcie niedawnych mrozów. Otóż – nie!:

Karwia. Przypomniało mi się, że Daniel Olbrychski po każdych wakacjach powtarzał na widok potomka wracającego z wakacji: „Z Karwii syn przyjechał”.:

Poza tym Gdańsk jak Gdańsk. Co najlepiej widać ze Góry Gradowej.:

Gdzieś w hotelowym korytarzu…

To naprawdę wielka chwila. Pierwszy hotel od zeszłej jesieni (pierwszy po lockdownie). Na inaugurację sezonu (o ile go za chwilę nie zamkną z powrotem) wybrany starannie. To ta sama „Zatoka” w Gdańsku przy Trakcie Świętego Wojciecha, w której (z konieczności) zakończyliśmy poprzedni sezon. Ten jedyny w świecie widok z panoramicznego okna na parking, Biedronkę i Trakt biegnący przez Orunię śnił się nam po nocach.:

Wcześniej Warszawa. Widać, że i tu Wisła poczyna sobie coraz śmielej.:

Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Wybrzeżu Kościuszkowskim. Niektóre przejawy nowoczesności zaskakująco znajome.:

Wreszcie – Zamek Ujazdowski, do którego trzeba odczekać swoje w kolejce. Wewnątrz, w trakcie zwiedzania, między salami także. Ale niech mi ktoś powie, że nie było warto. Prace Ludwiki Ogorzelec.:

Łukasz Lamża „Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze”

Łukasz Lamża „Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze”:

Tytuł wyjaśnia wszystko.
Cytaty:

… archiwum idei – w ogólniejszej kategorii zaskakujących przejawów ludzkiej kreatywności, jak szachoboks, laser na komary, wojskowa fotografia lotnicza z użyciem gołębi albo manualizm, czyli sztuka produkowania dźwięków wyłącznie przy użyciu własnych dłoni.

Czytaj dalej…

„Erik Satie Gymnopédies & Gnossiennes”

„Erik Satie Gymnopédies & Gnossiennes”:

Wiki: „Ideałem Satie była muzyka mogąca służyć za tło do życia codziennego, będąca niejako dodatkowym meblem domowym, czyli taka, która mogłaby wpływać na nastrój człowieka, ale nie absorbować go na tyle, aby odrywać od innych zajęć. Taka muzyka była określana przez samego artystę hasłem musique d’ameublement, a obecnie uważana jest za prototyp muzaka”.

Z żółtego fotela

W poznańskim kinie Muza nagrywamy dla Polsatu reflekcje na temat, jak to nam było bez kina i dlaczego (nadawałem z żółtego fotela).:

„Zabij to i wyjedź z tego miasta” (reż. Mariusz Wilczyński), może będzie Oscar? Jeden tych filmów, które człowiek ogląda na ochotnika, z ciekawością i z przyjemnością, w przeciwieństwie do dziesiątek i setek, które po prostu oglądać musi – czy mu sprawiają przyjemność, czy akurat odrzucają. Cóż, taka praca. Zawsze można się przerzucić na pszczelarstwo…:

Z trasy. Trzcianka (niedaleko Piły). Ostatnio byliśmy tu z początkiem grudnia i to było pierwsze iluminowane na Gwiazkę miasto, jakie oglądaliśmy w minione Christmas. Dziś wiszą powalentynkowe serduszka, ale nie będziemy czekać, aż ktoś włoży wtyczkę do kontaktu. Zjawiskowy platan w centrum – bez zmian.: