Miesięczne archiwum: lipiec 2020

Prowadźcie do Grzegorza…

Jak to miło, że nad jeziorem w Rosnówku tak niewiele się tymczasem zmieniło.:

Zaległości: Sanok.:

W Muzeum najpierw szaleniec mniejszy – Marian Kruczek.:

I szaleniec większy: Beksiński.:

Odsłuchane w samochodzie:

Kolejna „Gordonka”. Tym razem żenada. Propaganda dla młodzieży. Tuż po wojnie dwaj bracia stają po dwóch stronach frontu: jeden przystaje do „leśnych” (dziś zwanych „wyklętymi”), drugi idzie do milicji. W ostatnich zdaniach powieści, jeden z braci – po trzydziestu latach z hakiem – strzela do drugiego. Łatwo się domyślić który do którego.

High noon

Mój Jarosław w samo południe. Miasto hołdów. Mentalność hołdownicza jak za moich czasów, tylko obiekty hołdów się zmieniają.:

Horyniec Zdrój, na samej granicy z Ukrainą. Park Zdrojowy i kawiarnia „Sanacja”, w której byliśmy równo rok temu. W kasztanach w parku dopatrzyliśmy się wtedy pierwszych oznak jesieni. Teraz podobnie. Tylko publiczności ubyło. Kto by uwierzył, że wirus dotrze nawet do Horyńca?:

Lublin, + 30. Pizzę zjedliśmy w jakiejś ocienionej bramie o 17.00. Duchota i hałas. Dorota wdała się w pogawędkę z panią kelnerką, która się zwierzyła, że kończy o 22.00 i chyba do tego czasu nie wytrzyma. Dostała większy napiwek niż dajemy zwykle. Tylko tyle można było zrobić…:

Odsłuchane w samochodzie.:

Gazetowiec Wotowskiego z najlepszych lat. Ta sztuczna i nadąsana polszczyzna, którą opisuje półświatek jest nie do podrobienia. Gdyby nie to, że człowiek trzyma rękę na kierownicy, chciałby kopiować całe passusy.

Moon over Resovia

Chodziło o to, by pożegnać się godnie z Rzeszowem, co nigdy nie jest łatwe. Ale zawsze kuszące.:

Ale wcześniej musiał być Tarnów.:

Poniżej Tarnowa – Zakliczyn, gdzie na ryneczku rąbało disco polo na całą epę.:

Bo niecałe dwa kilometry dalej są Lusławice i ośrodek muzyki współczesnej mistrza Pendereckiego. Zbudowany celem aktywizacji regionalnej. Z pewnością, z pewnościścią…:

Nowy Sącz.:

Niedaleko skansen, który przybliża dawne galicyjskie miasteczko. Jednak w trakcie chodzenia po uliczkach nikt nie krzyczy: „Sze idże!”:

Stary Sącz.:

Piwniczna, napisane, że Zdrój.:

Biecz. Marcin Kromer w oczekiwaniu na publiczność.:

Pętla

Wielka, Bieszczadzka. Tylko punktowo. Sanok.:

Lesko.:

Solina i zielone wzgórza ponad.:

Cisna (choć nie pada, za to pomnik utrwalaczy władzy ludowej).:

Połonina Caryńska (od wielu lat oglądana już tylko z dołu).:

Ustrzyki Dolne (zawsze wierne).:

Kalwaria Pacławska.:

Odsłuchane w samochodzie.:

Układanka z tych samych klocków. Miasteczko na „Ziemiach Odzyskanych”, genialny polski wynalazek, którzy próbują wykraść posthitlerowscy dywersanci. Czytałem jakm miałem może z 13 lat. I zapomniałem. Teraz pewnie też.