Miesięczne archiwum: Grudzień 2019

Zdenka Hadrbolcova „Parasol pani Czernej”

Zdenka Hadrbolcova „Parasol pani Czernej”:

Czeski kryminał, jeszcze zczasów PRL-u, który się u mnie bardzo mocno przeleżał. Aż tu czytam przypadkiem, że autorka to była wzięta aktora teatralna i filmowa. Więc czytam. Jednak powinna była zostać przy teatrze. Ledwo zmęczyłem.
Cytaty:

Wierkę zaraz rozbiera, ledwie chłopa zobaczy. Toteż zdawało mi się, że za długo tam siedzi. Najpewniej Andresową przydybała ich, kiedy stary dobierał się do mojej dziewczyny. – Pan wie, że ona tak leci na mężczyzn, i mimo to z nią chodzi? Dziwne. Może jej za to płacą? – Ona by prędzej sama zapłaciła!

Pojmuję – rzekł Suchan – byliście sąsiadami, to wszystko. Wiadomo, żyje się między ludźmi. Ja też w domu z nikim nie jestem za blisko, pozdrawiamy się i tyle. Tak jest najlepiej. – Racja – przytaknął Kofy – lepiej nic nie wiedzieć.

Jak pan myśli, sierżancie, od czego powinniśmy zacząć? – I zwrócił się znów do pani Rabochowej: – Droga pani, taki już nasz zawód. Gdyby gdzieś wyleciały drzwi z zawiasów, musielibyśmy się pytać, czy na drzewie naprzeciwko nie siedział czasem wróbel. Niech pani tak to przyjmie i nie gniewa się na nas – dodał łagodząco. Rabochowa milczała, rysy jej nie straciły twardości i napięcia.

Weronika Murek „Feinweinblein”

Weronika Murek „Feinweinblein”:

Młoda literatura. Zerkamy, żeby nie byc całkiem z tyłu. Internet: „Tuż po debiucie pisano o niej, że spadła na polską scenę literacką niby meteoryt. Oryginalność jej wyobraźni, wyczucie dramaturgiczne, a przede wszystkim niezwykły słuch językowy i niepowtarzalne poczucie humoru zwróciły uwagę jury największych nagród, między innymi Nagrody im. Witolda Gombrowicza za debiut czy Nagrody Literackiej Nike.
Weronika Murek jest oszczędna, w niewielu słowach potrafi zmieścić mnogość emocji i refleksję, która sięga daleko w głąb, w samo sedno. A stamtąd wyzierają tęsknota i groza, nieustannie skradające się niby tytułowe straszydło Feinweinblein”.
Cytaty:

GŁOS DZIECKA Jest jedno lekarstwo na śmierć: liście polnej babki. GŁOS KOBIETY 1 Nacierać, zwilżyć i nacierać, nacierać, nacierać. Głupawa melodyjka.

GŁOS MĘŻCZYZNY 4 Stosowanie samolotu w gospodarstwie wiejskim, temat wciąż żywy w wielu naszych domach.

ŚWIETLICOWA Słyszysz? Do stolicy bym sobie przedzwoniła może. ŚWIETLICOWY Dzwoń. (nie przestając pisać) Nikogo tam nie znamy. ŚWIETLICOWA A bym przedzwoniła, ktoś by może odebrał i już bym kogoś znała.

ŚWIETLICOWA O mnie by mógł być artykuł. O czymkolwiek w zasadzie. Że obsługuję wajchę. Taki krótki artykuł, ale dający nadzieję. Z misją taki artykuł mógłby być. Że obsługa wajchy to nie jest trudna praca i że przy czymś takim można nawet śpiewać. I że ja sobie śpiewam, obsługując wajchę.

Ucieczka-wycieczka

Rutynowe sobotnie Muzeum. Bo dokąd tu zwiać w trakcie porządków i pieczenia?! Najpierw starzy znajomi.:

Później nieco nowości. Przykładowo Leon Wyczółkowski „Giewont o zachodzie słońca” 1898. Dokładnie taki widok mieliśmy z okien uniwersyteckiego pensjonatu przez kilka ładnych sezonów. A tu się okazuje, że Uniwersytet właśnie sprzedał pensjonat. W Warszawie z kolei, na Bartyckiej zamknęli hotelik w Centrum Badań Kosmicznych. Zatrzymywalismy się tam przez ostatnie lata dziesiątki razy (samo centrum, świetny dojazd, parking). Cóż, skończyła się pewna epoka…:

Kolejne nowości: Ireneusz Pierzgalski „Kompozycja” i Stanisława Frenkla „Sid i Nancy. Punk Rockers”. Tak…, bardzo ich brakowało…:

Święta w Muzeum ogłasza nawet Mikołajek (?) w szatni.:

Na ulicach mnóstwo zapowiedzi kulturalnych i coraz to nowe (jak dla mnie) murale.:

Chwila w Rogalinie. No, dwie chwile.: