Miesięczne archiwum: październik 2019

Po ptakach

Park Wielkopolski, ścieżka dydaktyczna. Gapię się na tabliczki informacyjne, gdy dzwoni Romek Rogowiecki (Radio Wawa) i pyta o wrażenia z „Jokera”. Tak się składa, że jestem na miejscu.:

Mogę też podziwiać, jak bardzo wyrósł dąb zasadzony ręką naszego arcybiskupa. Co to jednak znaczy szczęśliwa ręka…:

Jezioro Góreckie takie, jakie powinno być pod koniec października.:

Poza tym „schody do nieba” i jeszcze parę przyjemnych rzeczy.:

Wieczorny podgląd TV. Jak zawsze – już tzw. papticze.:

Patrick Quentin „Bez motywu”

Patrick Quentin „Bez motywu”:

Pisarz kryminałów (dziś wiem, że to tylko nazwa firmy pisarskiej) mojej podstawówki. Kilka jego układanek wyszło wówczas u nas, pochałaniałem to i nadziwić się nie mogłem, że jest możliwe coś tak cudownego jak Ameryka. Tylko dlaczego, jak oni już w tym raju sobie żyją, to się zabijają?
Cytat:

— A dlaczego to, pani Flanders, trzeci pani mąż gonił panią z kuchennym nożem? — Och, moja droga. Wie pani przecież, jacy są mężczyźni… — Pani Flanders wzruszyła ramionami…

Znam takie czarujące kobietki. Oczy w gwiazdach, tyłki w rozjazdach!

Do tego siedzieliśmy przy szklanym stole, zastawionym wyrobami meksykańskiej sztuki ludowej. Ozdabiać je miały zapewne jakieś owoce, lecz według mnie wyglądały one na coś, czego nie uprzątnął po sekcji jakiś niechlujny patolog.

Temu, kto dekorował pokój jadalny, chyba mocno musiały dokuczać akurat wrzody żołądka.

No time…

W sieci już natknąłem się na reklamę książki, do której napisałem posłowie, a tymczasem od dłuższego czasu nie jestem w stanie dokończyć posłowia do kolejnej. Wersja na brudno już od dawna czeka, ale brakuje tych trzech dni, w których – poza stałymi zajęciami – mógłbym się poświęcić tylko temu.: