Miesięczne archiwum: Czerwiec 2017

Radio Poznań, piątek 23 czerwca 2017

Mili Państwo,
Dziś z kwiatami do Wandy. Internet ma dla niej rymowankę dość zawiłą, ale co tam. Jak kto w szkole przebrnął przez koncert Wojskiego na rogu i Jankiela na cymbałach to niestraszne mu nawet:

Wandzie słodkiej tak jak miód
Trzy stokrotki, kwiat jabłoni
– tak nawiasem skąd go wziąć, jabłonie już chyba przekwitły –
I lat życia chyba stu
Niechaj dziś jej los zagoni
Wszystkie troski w kozi róg.

Może to nie najlepszy moment, ale z filologicznego obowiązku przypominam, że imię Wanda wywodzi się od nazwy wschodniogermańskiego plemienia Wandalów. Encyklopedia: „Bezwzględność i zaciętość, z jaką ten lud dokonywał swoich podbojów, przeszła do historii pod nazwą wandalizmu”.

Dziś – proszę Państwa – dzień Służby Publicznej. A służba prywatna? Służba prywatna ma dziś wychodne.

Dziś także Międzynarodowy Dzień Wdów. Obchodzić go powinna każda, nawet czarna wdowa.

Bo na przykład w Luksemburgu – z Poznania osiem godzin autostradą, sprawdzone – dziś Dzień Wielkiego Księcia. A u nas w tym temacie bieda. Kasia Sobczyk już w 1966 roku pytała niespokojnie: Gdzie jesteś, Mały Książę. I do tej pory księcia ani widu, ani słychu.

W bieżącej politycy ostatnio zawrotną karierę robi rzeczownik szambo. Politycy uprzejmie zwracają sobie nawzajem uwagę, że kolega z partii przeciwnej wpadł właśnie do szamba, tkwi w szambie po uszy, że już nigdy nie wyjdzie z tego szamba i tak dalej. Ale to tylko krotochwile i metafory. Bo tak naprawdę to do szamba wpadła pewna jałówka w podkościańskiej wsi o trójczłonowej nazwie: Stara Przysieka Druga. Interweniowała straż, krówkę wydobyła z impasu i przy okazji podaje, iż: „Zimą kościańscy strażacy ratowali jelonka, który nie umiał poradzić sobie na lodzie i utknął na zamarzniętym rozlewisku. Wyjeżdżali także do przymarzniętych do lodu ptaków. Latem bywają wzywani do usuwania gniazd os czy szerszeni, ale przysłowiowe koty na drzewie zdarzają się sporadycznie”.

A skoro zgadało się o dwu i więcej członowych nazwach wsi wielkopolskich, to przypominam, że ozdobą naszego regionu są, między innymi: Huta Pusta, Strzelecki Gaj, Nowe Budy, Wybudowanie pod Grzępami, Śluza Trzynaście, Żabia Ameryka. A propos Ameryki. Zamarzyłem sobie pojechać do Lizbony, naturalnie tej położonej w okolicy Wronek, bo w tej banalnej, portugalskiej byłem już dawno. Trzy razy podchodziłem do tej wielkopolskiej Lizbony, bo GPS był bezradny i ja z nim. Otóż do tego przysiółka wiedzie tylko jeden drogowskaz, bo Lizbona własnego oznaczenia nie ma. Tworzą ją ze trzy domostwa usytuowane w morzu kukurydzy. Reżyser Wim Wenders, który nakręcił słynny film „Lisbon Story”, jak by zobaczył to cudo, popadłby w depresję z żalu, że swoją kamerę skierował nie w tę stronę.

A powiada przysłowie: co wieś to inna pieśń.

Grunt, żeby wieś była spokojna i wesoła, czego z centrum Poznania życzy Państwu
Wiesław Kot

Ty zakwitniesz różą…

Zmierzch – o 21.00 – pod Rosnówkiem. Rzadki okaz.:

Zaległości. Kujawy. Niespodziewane muzeum, jeszcze bardziej niespodziewany monument.:

Zamek Ujazdowski, cd.:

Golub-Dobrzyń. Zdjęcie zrobione ukradkiem, bo jakoś nie wypadało. Pani bileterka (w pewnym już wieku) przebrana za uczennicę Hogwartu. Każdego, kto znałby przyczynę, prosi się o kontakt.:

Radio Poznań, czwartek 22 czerwca 2017

Mili Państwo,
22 czerwca mamy Światowy dzień garbusa, oczywiście samochodu ze stajni volkswagena o słynnej łukowatej karoserii. W Boże Narodzenie roku 1956 ogłoszono tryumfalnie – w zachodniej prasie – że od końca wojny do 1955 r. zachodnioniemieckie zakłady samochodowe w Wolfsburgu wyprodukowały milion volkswagenów „garbusów”. My w tym czasie mieliśmy problemy nawet z „warszawą” o konstrukcji ściągniętej z radzieckiej „pobiedy”, a ta była skopiowana z samochodów Forda. A przecież „garbus” wcale nie był techniczną nowością. Zarys jego konstrukcji Ferdynand Porsche przedstawił w Ministerstwie Komunikacji III Rzeszy już w roku 1934. Silnik miał moc 26 koni i spalał 8 litrów benzyny. Führerowi „garbus” bardzo się spodobał. Przepowiadał, że „ten samochód poruszy Niemcy”. I pewnie by tak było, tylko zakłady produkcyjne szybko przestawiły się na produkcję całkiem innych pojazdów. Ale to już znamy z historii, niestety.

No żeby być na bieżąco zapodajemy, że tegoroczny zlot miłośników Garbusów – i ich maszyn oczywiście – odbędzie się od najbliższego piątku do niedzieli w Przybrodzinie. GPS – Wielkopolska, powiat słupecki gmina Powidz.

I ważne rocznice muzyczne. 22 czerwca 1960 roku zawiązała się grupa bigbitowa Czerwono-Czarni. Jeżeli chodzi o solistów, to było tu trochę nieporozumień z nazwiskami. Śpiewał tu Czesłąw Niemen, który nie nazywał się Niemen, lecz Wydrzycki, Kasia Sobczyk, która miała na imie nie Kasia, lecz Kazia i Antoni Kaczor, który na scenie występował jako Tony Keczer.

A 22 czerwca 2013 roku u nas na Narodowym Paul mac Cartney grał i śpiewał jako Paul Mac cartney. A jak zaśpiewał Hey Jude, to poprzednia ekipa rządząca wmontowała go w teledysk demostrsujący osiągnięcia naszego kraju. Były różne huty, stocznie, bociany i łany zboża, a na koniec MacCartney, który na widok całego tego dobra az się chwyta za głowę. Co nas prowadzi do Sławomira Mrożka, jego sztuki „Indyk”, w której chłopi nie mogą się nadziwic, że indyk zniósł kwadratowe jajo. Cytuje klasyka:
Ano, zdziwił ci się on raz, aż się za głowę złapał…
CHŁOP III To i co, że się złapał za głowę? Nie dziwota.
CHŁOP I Poczekajcie krzynę. Złapał ci się on, a jako że
był silny okrutnie, głowa mu w rękach została.
CHŁOP II Musi w szyi był słaby.
CHŁOP I W szyi był słaby, ale za to w rękach silny…

Kryminalna Wielkopolska. Do szkoły podstawowej nr 1. W Złotowie wkroczyła policja. Okazało się, że uczniowie sprytnie podejrzeli hasło w e-dzienniku zawierającym oceny, weszli na stronę, poprawili sobie jedynki, skasowali uwagi i podciągnęli inne oceny. Po policji zajmie się nimi sąd rodzinny i sąd dla nieletnich. W imieniu społeczeństwa Wielkopolski i własnym proszę o darowanie uczniom życia.

Łączę stosowne wyrazy
Wiesław Kot

Łany o zmierzchu

Wieczorem krótki wypad do lasu, bo od siedzenia przed kompem mózg się mąci.:

Przesilenie letnie i Kupała – tuż. Myślałem, że zakwitnie, ale …:

Zaparkowałem pod chińskim sklepem po sąsiedzku i dostrzegłem swoją życiową szansę. Tylko czy by mnie przyjęli. Klasyk powiada: W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.:

Wspomnienia. Ciechocinek.

W Ślesinie ścisk jak cholera, bo pod miastem zalew. Gdy perspektywa uzyskania pizzy przedłużyła się do godziny, poszliśmy złożyć hołd panu sprzedawcy gęsi.:

Brodnica. Dorota lokalna.:

I – czy tylko mnie to śmieszy?:

Radio Poznań, środa 21 czerwca 2017

Mili Państwo,
Dzisiejsza noc, to noc Kupały, zwana kupalnocką, palinocką czy kupałą, także nocą Sobótki, ale też Nocą Świętojańską. Najkrótsza noc w roku. Święto związane z letnim przesileniem słońca. A u nas Kupała lansowany jest – na razie bez szczególnego powodzenia – jako słowiański odpowiednik anglosaskich walentynek. Nic tylko przesyłać ukochanej kwiat paproci.

Poza tym najdłuższy dzień w roku świętuje dzisiaj Grenlandia. Ciekawe, co Eskimosi mają zamiast skoków przez ognisko, puszczania wianków na wodę i szukania kwiatu paproci o północy.

Dziś też Święto Muzyki i zachęta, by wychodzić z nią w przestrzeń publiczną. Pod warunkiem, że nie będzie to trash metal i po dziesiątej.

Oraz – Światowy Dzień Deskorolki i Międzynarodowy Dzień Jogi. No, kochani Państwo od obchodów: albo- albo.

Doniosłe rocznice.

Dla rolnictwa – zwłaszcza w perspektywie nadchodzących żniw – miało znaczenie, że 21 czerwca 1834 roku Amerykanin Cyrus McCormick opatentował żniwiarkę, na razie konną. Co i tak było wydarzeniem doniosłym. Na razie przynajmniej w rodzinie McCormicków – ponieważ ojciec Cyrusa, Robert McCormick projektował podobną żniwiarkę przez 28 lat i nie był jej w stanie dokończyć. Zresztą sąsiedzi, farmerzy ze stanu Wirginia, tłumaczyli mu: po co ci maszyna, skoro mamy tylu czarnych do roboty w polu. To zupełnie jak później z radarem. Ten wynalazek wojsko początkowo zlekceważyło całkiem. Po co nam jakaś maszyna, skoro można posadzić na drzewie żołnierza i jak samolot nadleci, to on da znać krzykiem. To przecież wypada znacznie taniej i jest o wiele pewniejsze. Wojskowi – jak zwykle – mieli całkowita rację.

Dla radia miało pewne znaczenie, że 21 czerwca amerykańska firma Columbia Records zaprezentowała światu pierwsza płytę winylową. Dotąd muzyka była zapisywana na płytach kruchych, ebonitowych, ale pojawił się winyl, nowy materiał, na którym można było pomieścić 40 minut muzyki. Płyta o 33 i 1/3 obrotów na minutę kosztowała wprawdzie aż 4, 95 dolara, ale po roku w amerykańskich domach odtwarzano ją już z miliona adapterów: średnio po 29 dolarów za sztukę.

21 czerwca w 1949 roku na Konferencji Architektów Partyjnych proklamowano socrealizm w architekturze. O konferencji architektów nikt już nie pamięta, a Pałac Kultury, Nowa Huta, kandelabry na placu Konstytucji jak stały, tak stoją. Tylko centralny Plac w Nowej Hucie nosi już nie imię Lenina, a wręcz przeciwnie – Ronalda Reagana.

No tak, ale tu ciężar historii, a tu lato, wakacje. Sięgam po niezawodny, kupiony w Ciechocinku „Wielki sennik”, w nim hasło „Plac”. Plac budowy: nie angażuj się w coś, co przekracza twoje możliwości. No tak, gdyby budowniczowie Nowej Huty poczytali taki sennik w porę, może w podkrakowskiej wsi Mogiła do tej pory rosłoby zboże. I byłoby je czym kosić, bo żniwiarka dawno już wynaleziona.

A tak – znad sennika pozdrawia Państwa
Wiesław Kot

Zło i jaśmin

Polsat pyta o „Wonder Woman”, której nie chcą w Libanie i dlaczego.

Wieczorny spacer nad jezioro.:

Jaśmin, który pachnie odurzająco.:

I wreszcie odsłuchana do końca Christie „Zło czai się wszędzie”. Pamiętam, w jakich okolicznościach czytałem to w roku 1985, ale zapomniałem kto i dlaczego zabił. Choć zapisało mi się, że pusta butelka wyrzucona z okna ma duże znaczenie dla śledztwa.:

Radio Poznań, wtorek 20 czerwca 2017

Mili Państwo,
Dziś Międzynarodowy Dzień Surfingu. U nas na uroczyste obchody może ciut za chłodno, nie to co na przykład na słonecznych plażach w Kaliforni. Wiadomo – Never rains in California. W każdym razie pozdrawiamy zespół The Beach Boys, czy raczej to co z niego zostało.

Imieniny dziś oczywiście Bratomira, Makarego i Edburgi, ale też Bożeny:
Jakiekolwiek ma marzenie, niech się spełni dziś Bożenie.

Horoskop internetowy dla urodzonych 20 czerwca, cytuję: Natura człowieka urodzonego 20 czerwca jest bardzo niespokojna i chwiejna, ma on wielkie skłonności do zmian i ulegania huśtawkom nastrojów. Cóż, jak skończę to mówić, będzie znowu będzie blok reklamowy, a w nim pojawi się środek na skoki nastrojów, uderzenia gorąca, rozdrażnienie i trudności z zasypianiem. Dzisiejszy solenizant sobie kupi, łyknie i już jest odzyskany dla społeczeństwa.

Historia. 20 czerwca 1566 roku urodił się Zygmunt III Waza, który przeniósł stolicę z Krakowa. Za to, że do Warszawy liczne miasta – jako to Wrocław, Gdańska, Kielce Lublin, Poznań, a zwłaszcza Rzeszów, powinny mu z wdzięczności postawić kolumne dwa razy wyższą, niż ta, na którą Zygmunta wsadzili w Warszawie.

20 czerwca 1877 roku Aleksander Graham Bell zainstalował pierwszy telefon. Z mądrości internetowych: Miłość jest jak rozmowa telefoniczna. Najpierw długo się dzwoni, a potem się okazuje, że to pomyłka.

20 czerwca 1975 roku Steven Spielberg pokazał film „Szczęki”. Przez dwie godziny straszył rekinem, który pojawił się dopiero na kwadrans przed końcem filmu. Ale jak się okazało, że to działa, Hollywood zaczął straszyć według zasady: I kudłate i łaciate, pręgowane i skrzydlate. Te, co skaczą i fruwają na nasz program zapraszają.

Kryminalna Wielkopolska. Krotoszyńskie nastolatki wpadły na pomysł zarobku. Zamawiały w Internecie substancje podpadające pod kategorię „dopalacz”, a potem wciskały do zwykłych papierosów i sprzedawały kolegom. Co dla kilku klientów zakończyło się drgawkami, wymiotami i szpitalem. Całkiem nieprzypadkowo, bo poczęstowane w sten sposób nastolatki zdecydowanie przedawkowały: ołów, rtęć, kwas solny, benzyne, aceton, fosfor i pestycydy. Reszta tablicy Mendelejewa u kolejnego dilera.

Nagłówki z prasy wielkopolskiej, lata 30-te:

Tragedja miłosna warszawskiego dziennikarza. Redaktor „Przeglądu Politycznego” pozbawia życia ukochaną kobietę!
Dwie staruszki walczą o względy młodego chłopca! Krwawa rozprawa rozwydrzonych niewiast!
Leciwa Amerykanka po piętnastym rozwodzie znalazła szesnastego męża!
Morderstwo w szale zazdrości!
Męczennik nauki do ostatniego tchnienia stał na stanowisku!
Strejk w domu wariatów!
W Egipcie zaczyna się na ostro!
Jeszcze jedno fałszywe medium! Zdemaskowanie Jana Guzika!
Złość przyczyną łysienia!
Strzały na herbatce u baronostwa Kąsinowskich!

Ja wiedziałem, że herbatka u baronostwa musi się tak skończyć. Skąd? Ano z wielkiego sennika kupionego ze straganu w Ciechocinku, po przecenie za 19 złotych. Czytam: herbatę parzyć – zrobisz coś, czego długo będziesz żałować.

No, ale ja nie byłem zaproszony na herbatkę do baronostwa Kasinowskich, a ostatnich trzech minut z Państwem też nie żałuję –
Wiesław Kot