Miesięczne archiwum: marzec 2017

Radio Merkury, środa 29 marca 2017

Mili Państwo,
29 marca świętujemy w naszym kraju dzień metalowca. Jako, że święto to ustanowił premier Józef Cyrankiewicz jeszcze w 1954 roku, świętujemy zgodnie z pieśnią masową:
„Każdy z nas ma twarde, silne, zręczne dłonie
W każdym oku zapał do roboty płonie
Warczą wiertła, buczą młoty
Odwalamy huk roboty
Bo w robocie to my pierwsi i najlepsi

Metalowcy, metalowcy
W każdym razie i dziedzinie my fachowcy
Każdy w kraju wykonuje swoje plany
Każdy plan być musi przecie wykonany
Metalowcy pierwsi w planie
Ciągną swe zobowiązanie
Bo w robocie chcą być pierwsi i najlepsi

Metalowcy, metalowcy’
Tak, Dzień Metalowca. Ale jak sobie włączymy nie pieśń masową, ale coś z repertuaru Metalliki, Iron Maiden czy AC/DC, to od razu zrobi się dzień heavy metalowca. Z tym, że dziś 29 marca przypada jednocześnie rocznica pogrzebu Beethovena. Przypaddek
Kto ma pracę w fachu metalurgicznym, ten świętuje. Kto nie ma pisze podanie o pracę. Kilka kwiatuszków z tej łączki.
– Z życiorysu: „Potem byłam na zasiłku dla bezrobotnych, gdzie pracowałam na umowę zlecenie”.
– Moje wady : nie znoszę niechlujstwa, kłamstwa oraz zbytnia spostrzegawczość.
– Mam już kilkumiesięczne doświadczenie w pracy w handlu spożywczym, które zdobyłem pracując w dyskoncie spożywczym „Biedronka”, gdzie aktualnie jestem zatrudniony. Jak już wyżej wspomniałem, aktualnie jestem zatrudniony w dyskoncie spożywczym „Biedronka”.

– Ukształciłam się i ukończyłam szkołę Chojnicach.
Pracowałem w Realu rok czasu, gdzie skusiło Mnie wyjechać do Niemiec do pracy.
Na chwilę obecną posiadam 21 lat.
W rubryce wiek wpisano: XXI.
Prośbę swą motywuje tym, że nazywam się Joanna Kowalska.
– Moje dodatkowe umiejętności: układanie truskawek na bitej śmietanie.
Oraz: „Nie będę Państwu opisywał moich osiągnięć. Nie będę również pisał Państwu o bzdurach, które znajdują się we wzorach listów motywacyjnych”.
Autor tego ostatniego był konsekwentny do bólu: nie zapowiedział o czym z kolei BęDZIE pisał i zapowiedzi dotrzymał.
Nie ukrywam, że ciągle jestem pod urokiem wierszy pani Barbary Garbień z tomiku „Złoto jesieni”. Żadnego pitu pitu o bzach i o łzach. Tylko interwencja i polityka. Dotąd uważałem obecnośc wojsk amerykańskich w Polsce za zjawisko dla nas korzystne. Ale po lekturze wiersza „Koń trojański” radykalnie zmieniłem zdanie:
„Amerykanie to sa ludzie biznesu
Nigdy i nignie nie kiwną palcem
Tam gdzie nie mają biznesu
Namawiaja kraje starego Eurokontynentu
Na wyrzutnie rakiety i bazy
Dla swojego biznesu i euro zamętu.
Wszystkie ich obietnice to sa spekulacje
Przemyślane di łania i lata doświadczeń
Ich rzekoma pomoc życie w koszmar zmienia
Nie daj się władzo złapać na lep ich życzenia”.
Od siebie dodam:
Yankee go Home! Yankee Go Home!!!
Ale zaraz, zaraz: Lep, lep, lep… co nam to mówi? Aha, parówki! „ Zniknięcie tych parówek spowodowało niemały zamęt. To fakt …Był to jednak zamęt grubymi nićmi szyty i wiemy, lep jakiej propagandy kryje się za tymi nićmi…
… Dlatego też, te zniknięte parówki zewrą jeszcze bardziej nasze szeregi…
Szeregowy –
Wiesław Kot

Tina Turner żyje!

W plenerze coraz więcej świeżej zieleniny. Niby nic zaskakującego, ale miło rzucić okiem. Dziś było +17 w słońcu. Po raz pierwszy w tym roku w koszulce z krótkim rękawkiem.:

Czytam: „Panorama TVP podała na Facebooku nieprawdziwą informację o śmierci Tiny Turner. Wpis już zniknął, ale internauci ostro skrytykowali stację”. Jak do mnie w nocy nie tak dawno dzwonili z TV, że umarł Eastwood, to przynajmniej się ogarnęli i sprawdzili. Zanim kazali mi mówić, jaka to niepowetowana strata…

Fronda: Tekst: „Jak żyć z opętanym mężem/żoną? Ks. Piotr Glas odpowiada!” Ale – o dziwo! – sam tytuł. Bez tekstu. I co teraz?

Haker / Blackhat


Po raz drugi. Genialny hacker. Ale nie genialny dzieciak lub schizofrenik, jak sobie zwykle wyobrażamy kogoś takiego. Po prostu facet z otwartą głową, przewidujący kilka ruchów przeciwnika do przodu. No i nie chodzi w tych atakach hakerskich o jakieś złośliwości, ale o ciężką forsę. Dlatego facet nie siedzi nad klawiaturą, lecz działa.

Haker / Blackhat, reż. Michael Man 2015

Radio Merkury, wtorek 28 marca 2017

Mili Państwo,
Jak to nigdy nie wiadomo, co ważnego wydarzy się 28 marca. Bo na przykład tego dnia w roku 1963 pokazano dreszczowiec Ptaki w reżyserii Alfreda Hitchcocka. A znowu w roku 1974 28 marca Nicolae Ceaușescu został wybrany na nowo utworzone stanowisko prezydenta Rumunii. A w takim roku 1990 – Michael Jordan ustanowił rekord zdobytych punktów (69) w jednym meczu w lidze NBA.

A z naszego podwórka – 28 marca roku 1928 dokonała się zmiana koloru flagi Polski z karmazynu na cynober. Teraz – zdaje się – zmierzamy w odwrotnym kierunku. I żeby z flagą nie było problemów w sytuacjach oficjalnych i międzypaństwowych Ministerstwo Spraw Wewnetrznych i Administracji wydało urzędowy poradnik. Liczy jednak tylko 32 strony, a przecież elektorat w trakcie bieżącej walki politycznej jest tak pomysłowy co do tego, co zrobić z flagą, że i stu stron byłoby za mało.

Trwa nieustająca akcja policjantów wielkopolskich, którzy uświadamiają seniorów w kwestii działalności naciągaczy, którzy działają na: wnuczka, na policjanta, na inkasenta, na sąsiada, na dzielnicowego, na przedstawiciela NFZ-tu, na hydraulika, na urzędnika spółdzielni mieszkaniowej, na domokrążcę, na listonosza, na gońca z paczką, na Cygankę, na panią, które prosi o szklankę wody. Ponieważ seniorzy na te profesje są uodpornieni, należy się spodziewać oszustw na zawody ginące, jeszcze nie skompromitowane. Lada dzień osoby starsze będą oszukiwane na: bednarza, folusznika, druciarza, łyżkarza, rymarza, smolarza, zduna i zecera. Ja jednak obstawiałbym głownie – pucybuta!

Na drogach Wielkopolski dzień jak co dzień. Jedzie sobie pogodny, życzliwy całemu światu policjant z Kotlina i widzi, że mijany kierowca ma niedomknięte przednie drzwi samochodu. No więc daje znak, by kierowca się zatrzymał, podchodzi i informuje o tych niedomkniętych drzwiach. W zamian za to kierowca poinformował go – za pośrednictwem – alkomatu, iż owszem, posiada we krwi cztery promile ale za to nie posiada prawa jazdy. Cóż, zawsze jest coś za coś.

Drodzy Państwo, ileż to ja się nawerbuje tych tomików poezji współczesnej, żeby na poranne spotkanie wyłowić bodaj jedną strofę. Bo wszędzie tylko róże słowiki, westchnienia, tęsknoty, pastele i seledyny. Ale trud się opłacił. Trafiłem na żyłę złota, na zeszłoroczny tomik Barbary Garbień „Złoto jesieni”. W tomiku liczne deklaracje miłości pod adresem ojczyzny, ale nie tej z rocznicowych akademii: „Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą; / Pawiem narodów byłaś i papugą”. Nie! Bo pani Barbara widzi ojczyznę twardo, tu i teraz, konkretnie:
„A kogut stoi na straży
Spogląda co rusz w górę
I wypatruje jastrzębia
Żeby mu nie porwał kurę.
W zagrodzie liczne świnie
Ochłody w błocie szukają
Ścierają szable siekacze
Oraz pokarmów szukają”.

Jak powiedział Wyspiański w „Weselu”: „A to Polska właśnie”.

Bo że Polska Winkelriedem narodów nie wspominam, bo słyszałem to dzisiaj już trzy razy. W tramwaju.

Do tej pory wzruszenia ściska za gardło i nie pozwala mówić
Wiesław Kot

Proste jak drut?

W temacie: wiosna coś drgnęło.:

W poznańskim klubie Pies Andaluzyjski prelekcja ilustrowana o związkach filmu i whisky.:

Moje strony, Przeworsk, 15 kilometrów od mojego Jarosławia, Gazeta Wyborcza.:

„Dwójka dzieci miała genialny plan – otworzyć drzwi do kościoła, zabrać skarbonkę z pieniędzmi i uciec. Niestety, skok został udaremniony. /…/ Pierwszych drzwi nie musieli forsować – były otwarte. Drugie otworzyli za pomocą druta, a następnie zabrali ze stolika skarbonkę z pieniędzmi i uciekli z łupem. Funkcjonariusze dokonali oględzin i zabezpieczyli drut, który posłużył do otwarcia drzwi. Policjanci szybko ustalili, że sprawcami włamania i kradzieży są dwaj 9-latkowie z powiatu przeworskiego”

Nie bardzo rozumiem to, co czytam. Po pierwsze – dlaczego „niestety” skok się nie udał. A po drugie policjanci bezbłędnie wyłowili sprawców z ludności całego powiatu. Czyżby tylko te dwa dzieciaki w Przeworskiem miały drut?

I zabawna (?) historia na portalu wPolityce.pl. Kiksów stylistycznych, gramatycznych czy zwykłych literówek jest tam tyle, że nikt już nie zwraca uwagi. Ale tym razem produkował bardzo ognisty publicysta Marek Pyza. I koledzy puścili literówkę: „Z kolei Marek Pyta i Marcin Wikło odsłaniają kulisy śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej”.