Miesięczne archiwum: Luty 2017

Radio Merkury, poniedziałek 13 lutego 2017

Mili Państwo,
Zjawiam się na falach eteru w Światowym Dniu Radia proklamowanym przez Unesco, by przywołać światły cytat z Juliana Tuwima: „Radio to cudowny wynalazek! Jeden ruch ręki – i nic nie słychać”.

Imieniny świętuje Beatrycze, a skoro tak, to cytujemy Dantego, największego fachowca w temacie Beatrycze: „Źle jest być sługą Amora, bo im wierniej mu się służy, tym boleśniejsze trzeba znosić ukłucia”.

Dziś także Krystyny. Więc: dla panny Krysi z turnusu trzeciego od sympatycznego oczywiście niewątpliwie pana Wiesia: Pucio- pucio.

I ważne rocznice historyczne. Otóż 13 lutego roku 1998 z linii produkcyjnej Fabryki Samochodów Ciężarowych w Lublinie zjechał ostatni samochód dostawczy marki Żuk, legenda szos polskich, ale nie tylko, bo sprzedawano go na cały świat, na przykład do Egiptu, gdzie kursował pod handlową nazwą Ramzes.

Kryminalna Wielkopolska. Okazuje się, że – wydawałoby się ostatecznie skompromitowana metoda na wnuczka – ciągle jest w użyciu. Bo przykładowo – jak podaje portal wielkopolskiej policji – pewnemu dziadkowi z Jarocina zaginął 18-letni wnuczek. Nie na długo jednak, bo niebawem zaesemesował do dziadka, że został porwany, skrępowany i uwięziony na sumę czterech tysięcy złotych. Tyle mianowicie żądają okrutni porywacze i niech dziadek szykuje, jeżeli chce jeszcze kiedykolwiek ujrzeć wnuczka żywego. Te cztery tysiące złotych zainteresowały jarocińskich policjantów do tego stopnia, że rozpytali po kolegach, gdzie porwany wnuczek lubi przebywać. No to koledzy mówią, że tu i tu. Funkcjonariusze kopnęli się na miejsce i zastali wnuczka, który bynajmniej nie był skrępowany. Ale do czasu, bo już po chwili był skrepowany, mianowicie kajdankami. No dobrze, a te cztery tysiące? Co dziadek zrobi teraz z taką górą forsy?

Podobne przestępstwa mają w Wielkopolsce długą i bogatą tradycję. A ponieważ Wielkopolanie kochają tradycję, więc w „Dzienniku Porannym” z roku 1935 czytamy: „Krotoszyn. Na tutejszy posterunek policji zgłosił się niejaki Jan Pieluch, mieszkaniec wsi Tomnice w pow. Ostrowskim, i zgłosił, że padł ofiarą napadu rabunkowego, w czasie którego bandyci zrabowali mu wszystko, co przy sobie posiadał. Jako sprawcę wskazał niej. Kowalskiego. Policja w toku dochodzeń ustaliła, że Pieluch napad sfingował, a wymieniając Kowalskiego chciał się na nim zemścić i przypuszczał, że w ten sposób pozbędzie się jego jako swego sublokatora”.

Kącik słowa poetyckiego. Więc Marek Kotkiewicz, który swój tomik pod tytułem „Dzisiaj będzie jutro” opublikował w zeszłym roku w Pile. Na okładce informuje, iż jest to książka o chorobie alkoholowej, a w środku pomieścił kilka skrzydlatych myśli, na przykład: Kto jest tu, nie ma go tam, można pójść tu i tam; Dalej: Wszelkie religijne wyznania nie rozprawiają o jednostce bytu; I jeszcze: Ból i rozkosz tkwią w sacrum trzech prawd. Koniec cytatów. Tak, te myśli z pewnością powinny być przestrogą przed nadużywaniem alkoholu.

A skoro się zgadało, to przywołajmy staropolskie przysłowie a propos: Alkohol pity w miarę nie szkodzi nawet w dużych ilościach.

Podobnie jak –
Wiesław Kot

Żony, bądźcie poddane…

Dzień nie niesie niczego. Jak zwykle w moim nudnym, przewidywalnym i ponurym życiu. Przeczytałem jednak o warsztatach organizowanych przez Fundację Filome z Łodzi. „Warsztaty odbywają się pod nazwą “Geniusz kobiecości – posłuszna żona”. „Masz w sobie ogromną siłę, zdolną czynić cuda w Waszym małżeństwie” – zachęcają kobiety do udziału w swoim szkoleniu Anna i Grzegorz Powideł z Fundacji Filome. Zapewniają, że program będzie emocjonujący. Uczestniczki będą uczyć się m.in. „szacunku względem mężczyzny – uznania jego pozycji w rodzinie”, zgłębiać temat posłuszeństwa i poddaństwa oraz opanują sztukę „chronienia delikatności męskiego serca”. Tematy kolejnych wykładów to: „Kapłanka domowego ogniska – mistyka kobiety” i „Hierarchia miłości”. A wszystkiemu ma przyświecać biblijne motto: „Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu” (List do Kolosan, 3, 18-19)”.

Mój Boże, ileż razy ja Dorocie czytałem ten List do Kolosan. Zawsze spotykałem się w odpowiedzi ze słowem obelżywym. Jeżeli uznać za takowe: „- Sam s…..j do Kolosan!!!” Że to brak szacunku dla mnie – jakoś bym przebolał. Przywykłem. Ale dla świętego Pawła?!”

Uczelnia z Torunia wygrała przetarg z – jak trąbi Internet – z najstarszą polską uczelnią, mianowicie UJ na nauczanie polszczyzny obcokrajowców. To ma być krzywda, że najstarsza, a jednak przegrała?  Cóż, gdyby dawali za wiek… Ale jest też komentarz internauty: „Teraz to szkoła Rydzyka będzie najstarszą uczelnią w Polsce”.

Nocna mara

Uprawiamy w miarę systematyczną dostawę tekstów z uszczerbkiem dla życia umysłowego i duchowego.:

Rzadko udaje się przeczytać coś interesującego. Portal państwa Terlikowskich: „Najbardziej narażeni na opętanie są ludzie po 30. roku życia. Jest to związane z ich emocjami. Po prostu ludzie w pewnym wieku są bardziej otwarci na zło niż młodzież. A zło przychodzi do nas wszystkimi możliwymi drogami. Wykorzystuje też nowinki techniczne, np. Internet. Pozostając długo w sieci, narażamy się najbardziej. A opętanie to nic przyjemnego. To zniewolenie, dręczenie, które przypomina bicie. Bóle przychodzą nagle, są niezrozumiałe dla lekarzy. Inni mają niepojętego pecha. Czasami diabeł psuje każdą dobrą relację z ludźmi. Ale najgorsze są nocne zwidy – postaci stojące przy łóżku lub nakazujące samobójstwo”. Dotąd przy moim łóżku pojawiała się tylko Dorota i namawiała mnie na popełnienie samobójstwa. Zawsze odpowiadałem: – A idź do diabła!