Miesięczne archiwum: Luty 2017

Pachniała Saska Kępa

Po czym poznać, że jesteśmy w Warszawie?:

Z Romkiem Rogowieckim gadamy o filmach.:

Wieczorem w Polsacie w programie Michała Figurskiego. Pan Michał – dziękować Bogu – w znacznie lepszej formie niż ostatnio.:

Sprawy rzuciły nas nieoczekiwanie na Saską Kępę.:

Na Francuskiej…:

I reklama kawiarenki z piosenki. „W kawiarence >Sułtan< przed panią róża żółta…”:

Miło, że jest ktoś, kto ma identyczne priorytety jak ja.:

Czuję się niedomasowany, ale Dorota zagroziła, że mnie tak wymasuje, iż już nawet na masaż tajski nie będę miał ochoty…:


I kościół na Saskiej Kępie. Na mozaice uchodźcy.:

Koło na Saskiej Kępie działa jak brzytwa!:

Radio Merkury, piątek 17 stycznia 2017

Mili Państwo,
Witam w Międzynarodowym Dniu Kota. Polskie Stowarzyszenie Miłośników Kotów Rasowych chce w tym dniu uwrażliwić rodaków na – jak powiada – „trudny koci los”. I nic dziwnego: 54 % osób ankietowanych przez ośrodek KRC Research odpowiedziało, że w przypadku pożaru ratowałoby raczej swojego smartfona niż swojego kota.  A klasyk powiada: Aby mieć trzeźwą ocenę własnej pozycji  w życiu,  człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował.

17 lutego, daty brzemienne. Oto 17 lutego w roku 1972 volkswagen garbus wyprzedził w liczbie sprzedanych egzemplarzy Forda  model T stając się najliczniej używanym samochodem w dziejach motoryzacji.

I już poezja. Zaczynamy od niższej, za chwilę przejdziemy do wysokiej. Ta niższa została spisana z murów. Dzisiaj sekcja „różne”  i brzmi ona na przykład tak:

Napis rolniczy: Ziemniaki pozdrawiają buraki.
Napis roszczeniowy: Sosnowiec żąda dostępu do morza!
Napis sportowy: Chcesz być cały, chcesz być zdrowy, szanuj Łódzki Klub Sportowy.
Napis z regionów MPK: Czekam na autobus. Zawiadomcie rodzinę!
Napis z dziedziny profilaktyki zdrowotnej: Palenie skraca – papierosa.
Napis odwołujący się do romantycznej lektury szkolnej, epoka – romantyzm: Miej serce i patrzaj – w telewizor.
Napis głupi: Rany Boskie, jestem kioskiem! – to napis na pewnym kiosku Ruchu.

Przechodzimy do poezji wysokiej. Dziś tomik Alicji Stankiewicz pod tytułem „Co wiedzą jaskółki”. Żaden jednak wiersz nie odpowiada wprost na pytanie postawione w tytule. Za to w wierszu o wiośnie występuje pewien bezczelny  ptak, cytuję:

„Płyną uskrzydlone/ wiośniane miłości/ przez ogrody/ przez ulice/ schodami w dół/ wciąż wyżej i wyżej/ zapraszają je bramy niebios/ a bezczelny ptak/ powiewa aniołowi”. Oj, ja na miejscu tego ptaka nie pogrywałbym tak ostro z aniołem.  Anioł bowiem to nie zawsze ta chodząca słodycz w bieli i ze skrzydłami. Pamiętają Państwo tego anioła stróża z opowiadania Sławomira Mrożka?  Biedak był zupełnie bezradny wobec swego małego podopiecznego, skończonego urwisa. Aż anioł wpadł na pomysł, cytuję: „Oderwał dłoń od czoła, podszedł cicho do łóżeczka i silnie wypalił chłopczyka w ucho.

Ten zerwał się przestraszony. Pod wpływem ciosu odmówił pospiesznie paciorek i, mrucząc coś niezrozumiale, położył się i zasnął.

Anioł, drżący i zachwycony, długo, nieruchomo wpatrywał się w noc.

Nastał ranek świeży i krzepiący. Sen zatarł w chłopczyku wspomnienie wczorajszego wieczoru. Podano mu śniadanie. Jak zwykle nie chciał pić mleka. Od mleka było mu niedobrze. Wtem odczuł dotkliwe kopnięcie. Zrozumiał. W milczeniu wypił mleko.

Pożegnawszy się z mamusią, ruszył do szkoły. Grzecznie przechodził przez ulice, nie przystawał, nie rozglądał się. Miał się na baczności. Jednak nie był jeszcze pewny. Gdy znalazł się sam w pustej alei, rozejrzał się i błyskawicznie zgarbił. Silna blacha w czoło natychmiast przywróciła go do porządku”. Tak, nie warto pogrywać z aniołami.

I jeszcze klasyk angelologii Jan Sztaudynger w kwestii anielstwa: Cóż pozostało cioci, jak być aniołem dobroci.

Do widzenia mówi więc Państwu chór cioć anielic i
Wiesław Kot

Dajana

Warszawa, Teatr Dramatyczny, spektakl „Kobiety bez znaczenia”. Halina Łabonarska i Małgorzata Niemirska. To chyba najlepsze, co można dziś zobaczyć w teatrze. A te panie? Tylko życzyć sobie podobnej kondycji w ich wieku, ale to raczej nieosiągalne…:


Pałac Kultury na fioletowo, jakaś ogólnopolska akcja prozdrowotna.:


Jak zawsze jesteśmy w hoteliku Centrum Badań Kosmicznych. Tu w pokojach wisi seria obrazów tego samego malarza przedstawiająca zapewne jak to wyglądało dawno temu w odległej galaktyce. Po obrazach, które są dość podobne (dla laika) nie sposób dociec, czy dostaliśmy ten sam pokój, co zwykle. Ale znalazł się sposób! W samym rogu, koło kaloryfera, na wykładzinie powinna być plama (właściwie ślad po niej). Plama powstała ze trzy lata temu, kiedy w nocy wstawałem do łazienki i potraciłem butelkę z niedopitym winem, która stała przy łóżku. Jest! Co za ulga, że pewne rzeczy się nie zmieniają…:


W naszym smutnym życiu jedynej pociechy dostarczają media. „ZASKAKUJĄCE porównanie Maxa Kolonko: Szydło mogła zginąć jak księżna Diana”.

Gość Niedzielny: „Hasłem Narodowego Kongresu Trzeźwości będą słowa „Ku trzeźwości Narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła, państwa i samorządu”. Celem Kongresu jest ograniczenie spożycia alkoholu, ale także promocja trzeźwości i abstynencji”. Bardzo odkrywcze. Zwalczanie alkoholizmu poprzez organizowanie kongresów. Że tez Bill W. na to nie wpadł!

Radio Merkury, czwartek 16 lutego 2017

Mili Państwo,
Dziś Dzień Listonosza, więc – ludzie zejdźcie z drogi.

Kilka danych. W Polsce listonosze bywają pogryzieni przez psy średnio 250 razy w roku. Z tym, że niekiedy zdarzają niespodziewane kulminacje pogryzień. Przykładowo w Gdańskiem w roku 2007 psy pogryzły listonoszy aż 84 razy. Nic więc dziwnego, że listonosze od lat domagają się, aby pogryzienie przez psa zostało wpisane na listę chorób zawodowych. Jak pylica u górników. Jeśli tak się stanie, da im to prawo do otrzymywania świadczeń ubezpieczeniowych wyższych  o 20%.

O 8.40 tradycyjnie obcujemy ze słowem poetyckim, bo to  najlepsza pora na takie doznania. Nie musi to być od razu Norwid czy Szymborska, celujemy trochę niżej, w poezję naścienną mianowicie. Poemaciki krótkie, jednozdaniowe, ale smaczne. Dziesięć.

Umieram za Polskę, szkoda że z głodu.
Żadna kobieta nie da ci tego, co dać ci mogą klocki Lego.
Tonący brzydkiej się chwyta.
Kto nie może dopiąć celu, ten chodzi z rozpiętym.
Pukanie zepsute proszę dzwonić.
Żyję bo nie mam na trumnę.
Pokorny uczeń z dwóch ściąg korzysta.
Miłość jest jak zbrodnia. Po wszystkim nie wiadomo, co zrobić z ciałem.
Winda popsuta! Najbliższa winda w następnym bloku.
Po pierwsze gospodarka. Po siódme nie kradnij.

I kryminalna Wielkopolska. Czytamy Dziennik Poranny z roku 1935: „W dniu 22 września nocą – tak tam stalo napisane -, więc dnia 22 września nocą 25-letni Marian Wesołowski, zamieszkały w Poznaniu, napadł na idącego ul. Wodną Adama Ciszewskiego i zażądał od niego 2 zł na wódkę. Gdy Ciszewski odmówił jego żądaniu, wtedy napastnik rzucił się na niego, powalił na ziemię i zrabowawszy z kieszeni Ciszewskiego 12 zł, ulotnił się w niewiadomym kierunku. W kilka chwil później ten sam Wesołowski napadł na Nowym Rynku na Zygmunta Wesołowskiego i zażądał od niego pieniędzy. Napadnięty zaczął tłumaczyć rzezimieszkowi, że jest bezrobotnym i nie posiada pieniędzy nawet na utrzymanie. Wtedy M. Wesołowski zrewidował go i odebrał napadniętemu 11 papierosów. Wkrótce po zajściu policja aresztowała M. Wesołowskiego. W dniu wczorajszym M. Wesołowski stanął przed tutejszym sądem okręgowym i skazany został na 2 lata więzienia”. Ciekawe, jak potoczyły się dalsze losy rzezimieszka Wesołowskiego Mariana, co po odsiadce. Może na przykład nawrócił się i na kolanach do Częstochowy. A ten drugi Wesołowski, ten bezrobotny Zygmunt, który został bez jednego papierosa. Może rzucił palenie i znalazł pracę? Niestety, nigdy się tego nie dowiemy. Bogusław Wołoszański nazwałby to zapewne jedną z najgłębszych tajemnic ziemi Wielkopolskiej.

Cóż, drobne z pozoru wydarzenia rzucają czasem bardzo długi cień. Tradycyjna opowieść głosi, że Pan Bóg ustalił swoje Przykazania dla ludzkości, ale nie udawało mu się zainteresować nimi żadnego narodu: wszystkie wybrzydzały. To im nie odpowiada, tamto im nie odpowiada. Na koniec Pan Bóg udał się więc do Żydów z ofertą: -Słuchajcie, mam Przykazania na zbyciu.  – Przykazania? – Żydzi spoglądają porozumiewawczo na siebie, w końcu najlepszy kupiec pyta: – A po ile są? – Są za darmo – powiada Pan Bóg. – To bierzemy od razu 10. Skutki tej pazerności odczuwamy do dziś.

I Państwo i ja –
Wiesław Kot

Żywot Briana

Wiadomość dnia, Lubartów: „46-latek chciał wynieść ze sklepu 0,7 litra wódki. Gdy próbę kradzieży zauważył pracownik ochrony, mężczyzna wypił całą butelkę „na hejnał”. Po 10 godzinach od incydentu wciąż miał we krwi prawie 5 promili alkoholu”.

Portal państwa Terlikowskich: „Polska jest jednak narodem wybranym przez Boga! GUS pokazuje, że połowa Polaków uczestniczy w praktykach religijnych”. Z tego wynika, że jest narodem wybranym w połowie. Tak jak Niemcy w – powiedzmy – 10. procentach,  Czesi w 5. itd.

Głos na portalu Niezależna.pl:  „Dawno temu, kiedy byłem religijnym katolickim chłopcem, pytałem księdza dość często o detale dotyczące religii i Jezusa i nigdy nie mogłem ich otrzymać, więc kiedy już dorosłem, zacząłem dużo czytać o katolickiej religii i o Jezusie Chrystusie. Po latach czytania na temat tej i innych religii doszedłem do wniosku, że te religie to nic innego jak same kłamstwa. Jezus Chrystus nie różnił się wyglądem od tych ludzi, z którymi dorastał, a więc był on ciemnoskórym człowiekiem, a nie białym człowiekiem, przeżył on również ukrzyżowanie i wraz z matką i bratem udali się do Damaszku i następnie do Indii, gdzie pracował, jako nauczyciel, ożenił się i miał dwoje lub troje dzieci i zmarł, kiedy miał około 110 lat”.

Radio Merkury, wtorek 14 lutego 2017

Mili Państwo,
Dzisiaj 14 lutego, mamy jednocześnie Walentynki i Dzień Chorego na Padaczkę. I to nie jest przypadek. Bo święty Walenty jest jednocześnie patronem zakochanych i patronem epileptyków. Jak najsłuszniej, bo stan zakochania i stan epilepsji są to stany bardzo podobne, czasem wręcz nie do odróżnienia.

Z doniosłych rocznic.

14 lutego roku 2003 uśpiono owieczkę Dolly, pierwszego sklonowanego ssaka. Przewidziane są uroczyste obchody ze składaniem wieńców i wiązanek kwiatów.

14 lutego roku 2005 uruchomiono serwis internetowy You Tube. Przewidziane są manifestacje uliczne z transparentami na dowód poparcia.  Policja ostrzega przed odpalaniem rac.

Jak co dzień staramy się dać naszemu umysłowi stosowną pożywkę o poranku. Tym razem nieco spontanicznej, oddolnej twórczości literackiej, mianowicie kilka krótkich utworów poetyckich, które kierowcy umieścili na tylnym zderzaku swojego samochodu. I tak:

Mam zepsuty klakson. Obserwuj środkowy palec u ręki.
Wyprzedzaj! Ktoś już czeka na Twoją nerkę
Jeżeli możesz przeczytać ten napis, to znaczy, że zgubiłem przyczepę.
Jeśli możesz przeczytać ten napis to znaczy że umiesz czytać!
Nie pij za kierownicą. Stukniesz kogoś w zderzak i rozlejesz.
Garbus nie gubi oleju, garbus tylko znaczy swój teren
Samochód pułapka, zaparkuj gdzie indziej.

I kronika kryminalna Poznania, miasta bezprawia, i co z tego, że z roku 1935.

Kartkujemy „Dziennik Poranny” . „W gmachu sądu apelacyjnego  zaszedł wczoraj przykry incydent. Na sali nr 11 odbywał się proces rozwodowy Wypych contra Wypychowa. Po ustaleniu szeregu faktów dowodowych sąd ogłosił wyrok, na mocy którego odebrano Wypychowej dziecko. Po zakończeniu rozprawy strony wyszły na korytarz. Występujący w imieniu Wypycha obrońca dr K. skierował się do pokoju adwokackiego. W tej chwili dopadła go Wypychowa i dobywszy spod płaszcza ciężkiej pałki do ubijania kapusty, zaczęła nią zadawać dotkliwe ciosy bezbronnemu adwokatowi. Na korytarzu powstał popłoch. Wypychowa uzbrojona w ciężką pałę wykrzykiwała na całe gardło, że nie obawia się żadnych konsekwencyj, bo jest umysłowo chora. Przykre zajście szybko jednak zlikwidowano. Bezbronnemu obrońcy przyszli z pomocą biegły księgowy pan Kowalski i grafolog redaktor Grudziński”.

Cóż, jak powiada klasyk: Żaden mężczyzna nie jest w stanie mieć pełnej kontroli nad swoją kobietą…Tak samo jak barometr nie ma kontroli nad pogodą….

Przed tą mądrością wypada tylko z szacunkiem pochylić głowę, co czyni –
Wiesław Kot

Kalós Kagathós

Pani poseł Pawłowicz napisała na FB: „Hybrydową wojnę przeciwko Polsce toczy dziś – na śmierć – w zewnętrznym interesie,wykorzeniony z polskości wewnętrzny agresor,tj.połączone siły pokomunistyczno-lewackie i złodziejskie (…) Proszę moich kolegów,wszystkich uczciwych Polaków o medialny i towarzyski bojkot ujawniających się bezwstydnie i ostentacyjnie barbarzyńców kulturowych,nienawistników i dziczy medialnej. Nie bierzmy udziału w spotkaniach i programach z takimi ludźmi. Nie uwiarygodniajmy ich! Miejmy godność!!! Oni złamali wszelkie cywilizacyjne standardy”. Tak nawiasem, po znakach diakrytycznych obowiązuje spacja,  z tym, że nie wszystkich. Dalej tekst naprowadza, że ta „dzicz medialna” to akurat TVN. Nie znałem jeszcze tego wpisu, kiedy znów zdradzałem Polskę w tej stacji. Targowałem się, ale nie chcieli dać więcej niż 30.:

Byłbym im słowa pani poseł wykrzyczał w twarz! Bo, jak napisał pewien internauta: „Pani Pawłowicz to ma szczęście. I piękna, i mądra”.

Prezenter lokalnej telewizji poznańskiej: „Czy zima spakuje już swoje pełne mrozu walizki?” Żebym ja  potrafił choć raz wyrazić się tak pięknie… Ja powiedziałbym raczej coś w stylu „Pulp Fiction”: Kiedy ta k…a zima pójdzie się wreszcie j…ć?!