Miesięczne archiwum: Lipiec 2016

Jazz w obcym mieście

Pojechaliśmy do Chodzieży na ich (już 46-te) Warsztaty Jazzowe.:

n1

To impreza o charakterze międzynarodowym.:

n2

Uczestniczy nawet Moniuszko.:

n3

Dokładniej pojechaliśmy na koncert Kwintetu wybitnego saksofonisty Piotra Barona.:

n4

Nieopodal cmentarz.:

n5

Jakiego pan jest wyznania? Jestem wielowyznaniowy.
W każdym te nagrobki są protestanckie, z czasów kiedy Chodzież nazywała się Chodziesen.:

n6

W domu kultury rozpoznaje mnie pani, która była moją studentką na Uniwerku ćwierć wieku temu. Na profilu dziennikarskim. Że nigdy nikogo niczego nie nauczyłem, nie muszę powtarzać. Tej miłej pani też mówię: Cóż, zły dotyk boli przez całe życie…

Przedwczoraj na werandzie u znajomych słońce odbijało się od szyby, więc pstryknęli mi zdjęcie z serii „Alfred Hitchcock przedstawia”.:

n7

Dyskutant na którymś forum liberalnym pod adresem PiS-u: „Pyzik im w dudę..!”
Prawicowy komentator po wizycie Franciszka: „Pilnujmy Kościoła nawet przed papieżem”.

Akcent. Diamentowa kolekcja disco polo

„Akcent. Diamentowa kolekcja disco polo”.  Zespół nie przestaje być obłędnie popularny. Oczywiście w pewnych kręgach. Słucham, żeby mieć kontakt. Zniewolił mnie tekst piosenki o Pszczółce Mai:
Aleksander, patrząc na to (ooo)
Wyrwał się ze swą armatą
Na biedronki trzy kropeczki
By pobawić się troszeczki

Konik Filip, już nie może (ooo)
Myśli: „Kiedy się położę?”
Patrzy, obok, leci mucha
„Idę właśnie ją zobaczyć”:

n8

Ultimatum Bourne’a / The Bourne Ultimatum

Oglądane po raz kolejny przed premierą nowego Bourne’a. A pamiętam jeszcze jak się z taśm VHS oglądało tego z Chamberlainem.
Denerwująca maniera – kamera z ręki, trzęsie się non stop. Jak ujęcie trwa trzy sekundy, to już jest nudno. Filmowane jakby niedbale, pod światło.
Stary schemat: agencja w agencji jak w „Trzech dniach Kondora”. Plus kret w centrali. Spisek zawsze sięga wyżej i wyżej. Każdy pozorny szef tłumaczy się jeszcze ważniejszemu szefowi.
CIA ma dostęp do dogłębnej wiedzy o każdym – kiedy tylko zechce. Oby to nie była prawda!
Matt Damon to taki ludowy Bond – twarz z grusza ciosana, ruchy kanciaste. Ogólnie niepiękny.
Zamiast ludzi – typy (ludzka szefowa, pan techniczny, współczująca kobieta). Jak w grze komputerowej.
Dwa pola bitwy: ulice miast i biuro. Nie wiadomo, które bardziej krwawe. A i tak najważniejsza bitwa rozgrywa się w archiwum, bo w aktach tkwi istota rzeczy. Kto ma właściwą teczkę, ten jest górą.
Widz zastępczo porusza się po całym świecie za agentem. A sam raz na rok jedzie na wczasy na Kretę na dwa tygodnie. Kompensacja. To samo było z Bondem. Nie ma znaczenia strefa czasowa, pora roku, klimat.
Niby komputery najwyższej generacji, a w CIA najważniejsze materiały przechowują w teczkach i burych skoroszytach jak księgowi w PGRze.
I ci wszyscy szefowie CIA, kiedy mówią o agencji i amerykańskiej racji stanu, przemawiają jak Lenin na zjeździe partii.

Ultimatum Bourne’a / The Bourne Ultimatum, reż. Paul Greengrass 2007 filmweb

Lunatyka żal

Prokurator postawił zarzuty pracownikom firmy pogrzebowej, którzy próbowali sprzedać gazetom zdjęcia ciała Ewy Tylman. Oczywiście niosą się głosy oburzenia. Starajmy się jednak tych ludzi zrozumieć. To jest Poznań, a parę stów piechotą nie chodzi.
WPolityce, komentarz internautki. Dopuszczony przez moderatora, więc może nie całkiem sprzeczny z tym, co myśli o Franciszku redakcja witryny braci Karnowskich?: „Jestem zdruzgotana tym co glosi glowa kosciola!Jestem wierzaca i gdy slucham papierza igo widze to mam odruch wymiotny i prosze Boga by mi wybaczyl,ze nie potrafie zamilknac!Tylko prawda nas uratuje!”
Prasa wielkopolska: „Z niewyjaśnionych dotychczas powodów kombajn spłonął na polu pod Wągrowcem”. Przypomina się kawałek AC/DC „Combine on fire”.

Prasa regionalna: „Wczesnym świtem z okna mieszkania w miejscowości Ptusza w powiecie złotowskim wypadł 35-letni mężczyzna. Uderzył w ogrodzenie i wpadł do zbiornika wodnego, znajdującego się przy budynku. Zginął. Według relacji sąsiadów był on lunatykiem i już wcześniej zdarzało mu się wychodzić przez okno w czasie snu”. Zwróciłem uwagę, bo przez Ptuszę przejeżdżaliśmy ostatnio po raz kolejny. Za każdym razem mam wrażenie, że w nazwie jednej samogłoski. A lunatyka żal…

Tygodnik Nie: „Po zamachu w Monachium prezydent Andrzej Duda wysłał depeszę kondolencyjną do prezydenta Niemiec, w której przypomniał, że był to już kolejny atak. Kto twierdził, że on do dwóch nie potrafi zliczyć?”

Radio Merkury, sobota 30 lipca 2016

Proszę wyjąć karteczki, długopisy, będzie sprawdzian z tematu:  Zapomniany refren na lato.

Sezon 1959 i:
Lato, lato, lato czeka.
Razem z latem czeka rzeka,
Piosenka została napisana do filmu „Szatan z VII” klasy” z 1959 roku, według powieści Kornela Makuszyńskiego. Makuszyński to była już wtedy starzyzna, więc trzeba było znaleźć wabiki na młodą publiczność. Jeden wabik to była młodziutka Pola Raksa. Drugi – właśnie ta  melodyjka. Na odczepnego skreślił ją w pięć minut Witold Krzemieniecki – wówczas wielka figura w muzyce – profesor Akademii Muzycznej. Pisał na kolanie, bo zajęty był czymś bez porównania ważniejszym: komponowaniem kolejnej symfonii, która miała go unieśmiertelnić. Pytanie: kto dziś słucha symfonii Krzemienieckiego?

Sezon 1966, Czerwone Gitary i:
Morza szum, ptaków śpiew,
Złota plaża pośród drzew.
Tego refrenu nie można było usłyszeć z estrady, choć był grany jak Polska długa i szeroka. Dlaczego? Bo Czerwone Gitary reklamowały się hasłem „Gramy i śpiewamy najgłośniej w Polsce”, więc ryczały i łomotały i nic  nie można było zrozumieć. Do wielkiej awantury doszło w Zielonej Górze. Zamiast dwóch zapowiedzianych koncertów miał się odbyć tylko jeden. Publiczność runęła więc na drzwi Hali Ludowej Polskiej Wełny. Te rozpadły się w mgnieniu oka. Czerwone Gitary odczytały to jako sygnał do rozpoczęcia koncertu i dawaj łomotać. Tymczasem na salę wpadł jeszcze jeden „zespół mocnego uderzenia” – Milicja Obywatelska w sile 30 funkcjonariuszy z pałkami. W rezultacie przerwano nawet ten jeden koncert. I pomyśleć –  dziś Czerwone Gitary grają i śpiewają najciszej w Polsce, a publiczność rzuca na scenę pluszowe misie…

Sezon ’68,Trubadurzy i:
Znamy się tylko z widzenia,
A jednak lubimy się trochę.
Krążył dowcip, że tę piosenkę Trubadurzy powinni śpiewać stojąc przed wystawą sklepu mięsnego, na której położono kawałek szynki. Poza tym Trubadurzy śpiewali o Mazowszu, używali rosyjskiej bałałajki a przebrani byli za francuskich muszkieterów. Przypomina to zespół No To Co. Byli ubrani na ludowo, to znaczy każda część garderoby muzyka pochodziła z innej części kraju.

Sezon 1969, Czesław Niemen i:
Czy mnie jeszcze pamiętasz
I pamiętasz ten dzień.
Wersja niemiecka: Mutter, hast Du mir vergeben? Bo wcześniej, w 1964 roku, Polskę odwiedziła Marlena Dietrich, wówczas aktorka już 60-letnia. Dała recital w Sali Kongresowej. Jako suport wystąpił Niemen z Niebiesko-Czarnymi i zaśpiewał „Czy mnie jeszcze pamiętasz?”  Marlenę słyszała to z garderoby, spodobało się. Do tej melodii sama napisała tekst, w którym żegnała  się ze swoją mamą i prosiła o wybaczenie win. Jedna melodyjka, a ile sentymentu…

Sezon 1972, Jerzy Połomski i :
Bo z dziewczynami nigdy nie wie, oj nie wie się,
czy dobrze jest, czy może jest może jest już źle,
No, bo Jerzy Połomski, z domu Pająk, absolwent technikum budowlanego w Radomiu już w 1958 roku w ogólnopolskim plebiscycie na najpopularniejszego piosenkarza zajął miejsce drugie – tuż za Mieczysławem Foggiem. Z tym, że czytelnicy tygodnika „Nowa Wieś” zgłosili „votum separatum” – według nich Połomski powinien był zająć miejsce pierwsze. Ale największych fanów miał  w ZSRR, na Kubie i w Mongolii, gdzie dał w sumie 500 koncertów. Starzy pasterze wielbłądów dotąd śpiewają w swoich jurtach: „Bo z dziewczynami nie wie, oj nie wie się…”

Sezon 1975 Czerwone Gitary i:
Ciągle pada!
Piosenka zajmowała pierwsze miejsce na Radiowej Liście Przebojów aż 19 tygodni. Okazało się przy tym, że Czerwone Gitary od 1965 roku sprzedały 2 miliony 300 tys. płyt. Czyli o milion więcej niż Irena Santor. Ale to nie Seweryn Krajewski zwyciężał w plebiscytach na Gwiazdę Roku, lecz zapomniany dziś zupełnie piosenkarz Jerzy Grunwald. Dlaczego? Bo Krajewski się ożenił, a Grunwald pozostawał kawalerem. Więc nastolatki głosowały na Grunwalda.  Kiedy Krajewski pokazał się na estradzie z Marylą Rodowicz, jego wielbicielki groziły Maryli, że obleją ją kwasem solnym „jak nie odczepi się od Seweryna”. Nie posłuchała: „Gadu, gadu nocą, baju, baju w dzień”.

Sezon 1983 Zbigniew Wodecki i:
Chałupy welcome to, Bahama mama luz
Afryka dzika dawno odkryta
Chałupy welcome to!
Dlaczego właśnie Chałupy na Helu, kilka kilometrów za Władysławowem? Bo w tym miejscu Półwysep Helski – ma tylko 60 metrów szerokości. Nie zrobiono więc żadnych parkingów, a dojście do plaży z przystanku autobusowego „Chałupy” zajmowało 40 minut. Naturyści się poświęcali i szli, ale „tekstylnym” już się nie chciało. Na pierwszy ogólnokrajowy zlot naturystów w lipcu 1977 przybyło aż 8 tysięcy bezpruderyjnych.

Sezon 1983, Budka Suflera i:
Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas,
Meta była o dwa kroki stąd.
Przypominamy, że wówczas wszelkie trunki wolno było sprzedawać dopiero po godz. 13.00.  Więc w najznakomitszej krakowskiej restauracji „Wierzynek” odmawiano podawania gościom deseru lodowo-owocowego przed godz.13.00, ponieważ zawierał on kilka kropel koniaku. Jednocześnie w sklepach stolarskich przed trzynastą nie sprzedawano politury do drewna, a na stacjach benzynowych przed trzynastą nie wolno było sprzedawać płynu do mycia szyb „Autovidol”. Chyba, że spod lady.

Sezon 1989, Ryszard Rynkowski i:
Wypijmy za błędy, za błędy na górze
Niech wyjdą na dobre zmęczonej naturze
Przypomnijmy parę  ówczesnych „błędów”. Bracia Kaczyńscy pracowali usilnie nad prezydenturą Lecha Wałęsy. Warszawska rymowanka: „Nie matura, lecz bliźnięta/ Zrobią z ciebie prezydenta”. W czołówce telewizyjnych „Wiadomości”, które zastąpiły „Dziennik”,  figurowały dwie litery „V” – żartowano, że to reklama „volkswagena”. Najlepszym miejscem do przekazywania szpiegowskich były sale puste sale kinowe. Trzeba się tylko upewnić, że akurat leci film Krzysztofa Zanussiego. W Poznaniu poświęcono tor kajakowy na jeziorze Malta uzyskując w ten sposób największy na świecie zbiornik wody święconej. Jeszcze 1994 roku oficjalnie zarejestrowanych było w Polsce 238 partii politycznych. Jedna z nich nosiła nazwę Kongres Eskimosów Polskich.

A teraz proszę zebrać karteczki. Wiesław Kot? Siadaj, pała. Jutro przyjdziesz z rodzicami!

radiomerkury

Pora umierać

O Światowych Dniach Młodzieży najsurowiej wypowiadają się portale ultrakatolickie. Polonia Christiana.pl: Pozostaje sobie zadać pytanie – choć właściwy czas na udzielenie odpowiedzi nastanie post factum – czy przypadkiem potencjał organizacyjny, finansowy i ludzki nie trafia w próżnię? Jakie będą owoce kolejnych Światowych Dni Młodzieży? Czy możemy się spodziewać wzrostu chociaż o 30 procent wstępujących we wrześniu do diecezjalnych i zakonnych seminariów duchownych? Czy kolejki do konfesjonałów przed comiesięcznym pierwszym piątkiem wydłużą się o młodych ludzi? Czy żyjący dotychczas „na kocią łapę” i uczestniczący w ŚDM – są takie osoby, naprawdę! – zrezygnują z dotychczasowego sposobu życia?
Moje zdanie jest ostrożne: nie zmieni się nic albo bardzo niewiele. Z jednym wyjątkiem. Już chciałem napisać: sporo młodych ludzi dotleni się na świeżym powietrzu, aż tu dotarło mnie, że to przecież Kraków!
Marzena Nykiel we W sieci: „Stoimy na przedprożu roku 2017. Reformacja będzie świętować 500-lecie rozbicia chrześcijaństwa. Masoneria zamierza uczcić 300-lecie powstania i ostatecznie rozprawić się z katolicyzmem. Mija także 100 lat od rewolucji bolszewickiej, która podobnie jak wcześniej rewolucja francuska miała pomóc masonom we wprowadzeniu nowego ładu. I jeszcze to: muzułmanie uznali 2017 r. za czas wojny”. Pora umierać. Roku 2017 i tak nie przeżyjemy.
No i zaszłość. „Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz podczas apelu grunwaldzkiego – uroczystości upamiętniającej Bitwę pod Grunwaldem – podziękował żołnierzom, harcerzom, członkom bractw rycerskich „za lata, w których samotnie przypominaliście o wielkiej polskiej tradycji, wtedy gdy o historii Polski milczano w szkole, milczano w mediach, milczano w oficjalnych wystąpieniach”.
Rzeczywiście, za wczesnego Gomułki był nawet projekt, by na podstawie powieści „Krzyżacy” Sienkiewicza nakręcić wielki patriotyczny film. I wysyłać na niego szkoły, garnizony itd. Ale nic z tego nie wyszło…

W quizie Wyborczej: Kto zagrał w Trylogii miałem 14/17. Poległem przy Zajączkowskiej, Polku i Brodzik.

Tygodnik Nie: „Rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich dr Jerzy Bukowski żąda dekomunizacji na cmentarzu na Powązkach. Who are you gonna call? Ghostbusters!”

Rodzinne strony. W Mokrej pod Jarosławiem „pieszy zderzył się z motorowerem”. Oczywiście był u siebie, więc nie musiał chodzić narzucaną  pieszym stroną szosy. Nie miał też (było po zmroku) żadnych elementów odblaskowych. Ale miał za to – trzy promile. Ale po co ja to piszę? Przecież to okolice mojego rodzinnego miasta…

Fotozaszłości. Tychy. Po tym poznałem, ze jestem na Śląsku. „Fajeczka, ogródeczek, ławeczka, gołąbeczek…” :

p1