Miesięczne archiwum: luty 2016

Carol

Mowa o Oscarze dla Cate Blanchett.
Niezła Rooney Mara.
Miłość lesbijska w Stanach lat 50. Dotąd zazwyczaj było o panach w tym trudnym czasie.
Bogata mieszczka w trakcie rozwodu i dziewczyna, która wchodzi w życie. Ma narzeczonego.
Różnica statusów, perspektyw, ale wspólnota uczucia.
Porozumienie: spojrzenie, dotyk, przyciąganie.
Lesbijstwo objęte „klauzurą moralności”.
Falowanie, jak w miłości…

Carol, reż. Todd Haynes 2015 filmweb

W siną dal

Przez pół biało, przez pół zielono.:

s1

Polska w ruinie. Na byłej knajpie ledwo widoczny, spłowiały napis „PIWO”. Piwo nieużywane, wiadomo, zanika.:

s2

Bezinteresowne piękno. Konar w stanie upadku. Jak Polska.:

s3

Oscariada. Od kamery do kamery.:

s4

Telewizje interesują się mną, kiedy są Oscary oraz wtedy, gdy nie dzieje się zupełnie nic i nie ma czym zapełnić programu. Dzisiaj ten pierwszy wariant. Poranne studio w Poznaniu. Czekam na swoją kolejkę. Przede mną panowie, którzy organizują w mieście wileńskie „Kaziuki”, po mnie kwestia mody damskiej. Jestem u siebie.:

s5

Wczoraj. Paderewski na pomniku przed Uniwersytetem Muzycznym kroczy jak John Travolta na dyskotekę do piosenek Bee Gees w „Gorączce sobotniej nocy”.:

s6

Licheń. Portret ojca Kolbego utkany z koralików. Tak, koraliki na swoim miejscu. Jeszcze tylko paciorków i perkalu brakuje…:

s7

Memy o nowym dyrektorze stadniny w Janowie Podlaskim. Ten jest filmowy.:

s8

Odsłuchane przed snem. Agata Christie „Morderstwo w zaułku”.:

s9

Opowiadania. W tytułowym przewrotka – samobójstwo interpretowane przez jedną z oskarżonych tak, by wyglądało na morderstwo.
Poirot i te jego szczegóły. Popielniczka pełna niedopałków, a w powietrzu nie czuć dymu.

Żółty pies

Maigret, według powieści Simenona. Czytałem, słuchałem.
Tadeusz Borowski jako Maigret:

s10

Maigret na prowincji. Elita małego miasteczka. Okazuje się, wszyscy umoczeni w jakieś dawne sprawy. Wszystko po to, by do późnej starości we własnym gronie raczyć się w spokoju w gospodzie calvadosem.

Żółty pies, reż. Sławomir Olejniczak

Live, czyli 25 l. wody w ustach

Piotr Bukartyk „Live, czyli 25 l. wody w ustach”. Koncert w Trójce. Przegląd znanych felietonów do prostego podkładu rockowego.
Tekst piosenki „Wino proste” wart upamiętnienia choćby w kawałku:
Wina, wina nigdy dość,
wino zawsze wypić ma kto,
pijesz wino – jesteś gość,
łatwiej się prowadzi traktor.
Pijesz ty i piję ja
oraz cała reszta pije.
Z gwinta do samego dna,
prosto w opuchnięte ryje.

Kiedy pan zaprosi panią
na flaszeczkę smaczną, tanią,
ona w mig się robi czuła,
on fantazję ma jak ułan,
zaraz mu się robi błogo –
już mu wszyscy skoczyć mogą!

Żeby człowiek miał uciechę.
żeby wszystko było w dechę,
by położyć się na ziemię
i problemów więcej nie mieć.
Chleją wioski, chleją miasta,
wydobycie siarki wzrasta,
cały kraj się z ruin dźwiga,
wszystko przed oczami miga.:

s11

Marsjanin / The Martian

W Oscarowej poczekalni.
Matt Damon.
U nas Tatry są nazwane po kawałku, co do metra, a tam całe obszary bezimienne.
Burza pisakowa na Marsie przerywa badania.
Zostaje sam na planecie, na Ziemi walka o uratowanie go.
Trochę jak postać z Verne’a. Niesie cywilizację białego człowieka jak z innej planety.
Niemal bez efektów.
O lotach i funduszach dla NASA decyduje polityka, prasa, opinia publiczna.
Potęga pozytywnego myślenia.
„Dostawać oklep” od faceta.

Marsjanin / The Martian, reż. Riddley Scott 2015 filmweb

Muzyka wieczorem

Przejaśnia się niebo, jak pisał Eugeniusz Paukszta, zapomniany autor z PRL-u.:

p1

Dziki ryją ziemię w poszukiwaniu trufli. Nie zawsze znajdują to, czego szukały.:

p2

Ultrasi „Kolejorza” pacykują, gdzie popadnie. I co popadnie. Co oni z tą okupacyjną kotwiczką?:

p3

Wieczorem na koncercie studentów poznańskiego Uniwersytetu Muzycznego. Ta pani gra na instrumencie, który nazywa się „róg naturalny”.

p4

A tu muzyka autorstwa kompozytora współczesnego Franza Goebelsa. Jak dla mnie – świetna jako sygnał w telefonie komórkowym. Umarłego obudzi.:

p5

Z wczoraj. Licheń. Przepastna bazylika i żywej duszy w środku. Dawno nie widziałem tyle pustki w jednym miejscu.:

p6

Tysiące tabliczek z nazwiskami ofiarodawców. Niektórym taki gest mogło podpowiedzieć własne nazwisko.:

p7

Nie tylko Licheń jest patetyczny. Pobliska elektrociepłownia Pątnów też. Socrealizm i tam, i tu.:

p8

Tygodnik Nie: „Funkcjonariusze CBŚ zatrzymali szefa grupy przestępczej, która wyłudziła 44 tony orzechów laskowych. Rząd zrealizuje obietnicę wyborczą, jaką było 500 kilo orzechów na każdą drugą wiewiórkę w domu.
Roman Burcew z Podolska pod Moskwą został okrzyknięty sobowtórem Leonarda DiCaprio. Może chociaż on dostanie Oscara”.

Czytam w sieci: „Prezydent Andrzej Duda potwierdził to, o czym już przed tygodniem mówił już wicepremier Mateusz Morawiecki. W rozmowie z Bloombergiem przyznał on, że prezydent przygotował projekt ustawy, „bo ją obiecał, ale nie będzie jej forsował”. Zasugerował też, że teraz to Ministerstwo Finansów powinno przygotować nowelizację ustawy frankowej, bo jej projekt w obecnym kształcie jest szkodliwy i dla banków, i dla złotego. Problem w tym, że resort finansów szybko odciął się od słów wicepremiera, zaznaczając, że żadnych prac nad ustawą nie prowadzi”.
Czy ja pisałem już coś o chaosie.

W kwestii „Bolka” mem goni mem. Znalazłem jeden filmowy.:

p9

Atramentowa

Stanisława Celińska „Atramentowa” (2015). Mocno klimatyczne piosenki liryczne. O miłości, śmierci i o innych sprawach podstawowych. Szkoda, że same ogólniki. Rytm: samba i rumba najczęściej. Głos skromny, dostosowany. Wszystko mocno powtarzalne. Ogólny nastrój – smuteczek.:

p10

Bieda show

Tekst: Jakub Michalak.

Marian Opania:

Scenki z wałbrzyskich biedaszybów. Dla biedaków sposób na życie. Dla telewizji atrakcyjny materiał – na chwilę.
Student, raper, były górnik. Ten zwłaszcza nie może wybaczyć, że kiedyś był przez władzę hołubiony, a teraz władza się przed nim opędza.
Zawał, śmierć. Nasłuchują głosu sowy „pujki”. Jak zawoła „pójdź”, to wezwie kogoś na tamten świat.

Bieda show, reż. Janusz Kukuła 2009

Zjawa / The Revevant

Oscar dla Di Caprio?
Postarzony, pokancerowany, z brodą. Czy to jeszcze on?
Ekspresja inna niż wtedy, gdy grał pięknisiów, ale też monotonna.
Film trwa 2,5 godziny. Materiału na godzinę. Wszystko nieskończenie powoli. Cóż, zima zawsze spowalnia akcję.
Naturalistyczny do przesady. Dojada po wilkach, schowany przed burzą w brzuchu konia. Surowe ryby – sushi?
Ale integralny filmowy świat.
Kamera tańczy koło niego, choć twarz często w cieniu. Rybie oko.
Na koniec – wygrywa podstępem jak z innego filmu.

Zjawa / The Revevant, reż. Alexandro G. Inarritu 2015 filmweb