Miesięczne archiwum: Luty 2016

Zacznij od Bacha

To piosenka, której Dorota nienawidzi wręcz żywiołowo. Więc mówię: skończmy chociaż ten dzień Bachem. Pojechaliśmy na koncert do kościoła Imienia Marii na Ogrodach. Grała pani Katarzyna Danel (laureatka itd.). Cztery mauały i jeszcze pedalarz. Zaimponowało mi. Ale jeszcze bardziej imponował mi pan, który stał obok i przewracał nuty. Zawsze w odpowiednim momencie!:

p1

Droga, którą idę… Żebyż ta życiowa chciała być tak prosta…:

p2

Syndrom napięcia przedoscarowego.:

p3

Sonda „Słowa, które chcemy zapomnieć” –  zorganizowana przez Bibliotekę Śląską w Katowicach.
1. konkubina / konkubent
2. wykon
3. zajebiście
4. focia / focie,
5. psycholożka,
6. pieniążki,
7. dizajn / dizajner,
8. tacierzyński,
9. briefing,
10. plażing,
11. event,
12. hejt,
13. selfie,
14. szoping.

Język, język… Fronda.pl tytułuje materiał autorstwa Bronisława: „Wildstein: Lustracja to walka z próbą przywrócenia w Polsce porządku moralnego”. Po czym biegnie tekst rzeczonego Wildsteina, który każdym zdaniem potwierdza, że ma poglądy akurat odwrotne od tego, co insynuuje tytuł tekstu.
Podobne sytuacje ćwiczę na co dzień z moimi studentami. Najczęściej wysławiają się jak cudzoziemcy, którzy polskiego zaczęli się uczyć w zeszłym roku.

Teksty ulotne.
Sielanka „Wiesław” (1820) Kazimierza Brodzińskiego:
„Z żoną Stanisław wychodzi z komory.
Wnosi do izby dwa pieniężne wory;
Czterysta złotych ułożył na ławie
I tak powiada: Zgarnij to, Wiesławie (…)”
Czemu to cytuję? Tak miło pomyśleć, że to ja jestem ten Wiesław, któremu mówią: Zgarnij to siano…

Wojna postu z karnawałem

Kaczmarski, Gintrowski, Łapiński „Wojna postu z karnawałem” (1992). Kaczmarski: „uważamy, iż dojście do Europy czy powrót do Europy nie musi oznaczać powrotu do autostrad, ubezpieczeń społecznych, czy pełnych sklepów, natomiast musi oznaczać powrót do historii Europy, która jest pełna dramatów, tragedii, zbrodni, wojen religijnych i ekonomicznych, których byliśmy kiedyś częścią i będziemy częścią”.
Najciekawsze soczyste obrazki średniowieczne.:

p4

Maigret i samotny włóczęga

Według powieści Simenona. Czytałem i słuchałem, ale…
Jako Maigret Krzysztof Chamiec.:

p6

Zastrzelili kloszarda. Ale inni kloszardzi mają dużo czasu, gapią się całymi dniami i wiele widzą, choć – pijani – niewiele kojarzą. Za to świetnie kojarzy Maigret.

Maigret i samotny włóczęga, reż. /trudno ustalić/

Maigret zastawia sidła

Na podstawie Simenona.
Maigret – Janusz Zakrzeński:

p7

Zastawia pułapkę na seryjnego mordercę kobiet. To musi być człowiek, który nie wyróżnia się niczym. W dodatku musi być permanentnie niedoceniany. I tak próbuje się wykazać. Faktycznie.

Maigret zastawia sidła, reż. Andrzej Piszczatowski

Maigret i trup w kanale

Według Simenona.
Krzysztof Chamiec jako Maigret.:

p8

Żona szynkarza, kilku kochanków, sprawa spadkowa.
Maigret działa zupełnie inaczej niż nasi śledczy: nie krzyczy, nie zastrasza, nie wymusza. Jest uprzedzająco grzeczny. Tłumaczy nawet podejrzanym, na jakim etapie znalazło się śledztwo. A jednocześnie nie pozbywa się czujności i nie pozwala wciskać sobie kitu.

Maigret i trup w kanale, reż. ?

Anatomia zła

Krzysztof Stroiński
Trzeba zabić wpływowego polityka, „grubego psa”.
Snajper na warunkowym dostaje ultimatum. A że słabo strzela, podnajmuje młodszego, wyrzuconego z wojska.
Z tym, że obaj okazują się kozłami ofiarnymi.
W dodatku wszędzie wciska się polski bałagan.
No i układ, układ, układ…
Poza Stroińskim nic do zapamiętania.

Anatomia zła, reż. Jacek Bromski 2015 filmweb

Martwa natura z jarzynami

Dziś nie było mi dane łono przyrody. Ale patrzę w witrynę lokalnej gazety, a tam olśniewające zdjęcia tych okolic, po których i ja się badziam. Z tym, że ich autor, Mikołaj Kamieński ma talent, a pewnie i lepszy aparat. A mnie Bozia poskąpiła wszystkiego.:

n1

Takie coś mógł namalować Fałat, Wyczółkowki, Chełmoński. Przyszło mi na myśl, gdy wpadłem na godzinę, z którą nie miałem co zrobić, do Muzeum Narodowego.:

n2

Muzeum też czeka na „dobrą zmianę”. Występuje bowiem ogólne marnotrawstwo surowca. Przecież to jeszcze całkiem dobra dętka.:

n3

Tymi rurkami można by wysączyć setki drinków w klubach na pobliskim Rynku.:

n4

O tym, ile całkiem dobrych jeszcze parasoli napsuł się Kantor, pisałem wielokrotnie.:

n5

Poza tym obraz Andrzeja Wróblewskiego z roku 1949 ciągle, niestety, nazywa się „Partyzanci”, a już dawno powinien nosić tytuł „Żołnierze wyklęci”.:

n6

A na tę  „Martwą naturę z jarzynami” Władysława Ślewińskiego po prostu nie mogę patrzeć. Codziennie mam to samo w domu. Nowa dieta!:

n7

Telewizyjna Dwójka. Zdjęcie takie samo jak zwykle. Nie szkodzi. Ja też mówię w kółko to samo.:

n8

Prezes Kaczyński w wywiadzie dla prasy zagranicznej: „Establishment w tym kraju twierdzi, że wszystko jest OK, ale nic nie jest OK, jest radykalnie nie OK.”
Ja rozumiem, że prezes parafrazuje – jako wytrawny kinoman – dialogi z „Pulp Fiction”. Ale mógłby je przywołać w bardziej popularnym tłumaczeniu:
– Wszystko ok?
– Jest kur…wsko daleko do pie…….go ok.!

Komentarze po wywiadzie Prezesa dla „Financial Times”: „Nie daj Bog, by Pana Premiera Kaczynskiego nam kiedykolwiek zabraklo. Polaka jak zloto. Niezlomnego. Ktory wycierpial, i nadal cierpi, tyle obmowy i nienawisci. Za swe oddanie Polsce. Za swa prawosc.”

Cezary Gmyz „dotarł” do taśm z Magdalenki i pokazał je zamiast odcinka z ojcem Mateuszem. Nikt nie był filmem zachwycony. Coś mi się wydaje, że rozmowa Gmyza z szefem telewizji mogła wyglądać tak.:

Chociaż nie. Redaktor Winkiel próbował się stawiać. A Gmyz zapewne wręcz przeciwnie. Jakieś osiem lat temu pracowaliśmy razem we Wprost. Ówczesny naczelny – przy moim sprzeciwie, ale ten był bez znaczenia – zwolnił Gmyza za lenistwo i nieudacznictwo. „A ja, pani hrabino, tędy i owędy…” – jak mawiał pewien detektyw-kombinator w przedwojennym filmie.
Filmu z Magdalenki nie oglądałem. Dorota zaczęła, znudził ją, przełączyła kanał. Obok biegł film dokumentalny o odszczurzaniu. „Kur…, co za kraj: albo dekomunizacja, albo deratyzacja!”

Zmarł Karl Dedecius. Miałem kilka razy kontakt. Ujmujący człowiek. Ugrzeczniony jak przedwojenny subiekt. Zawsze w ukłonach, z przepraszającym uśmiechem. Ogromnie mnie to peszyło.

W wielkopolskim Budzyniu kościelny zaprosił kumpli do swego miejsca pracy i rządzili ostrą, nocną imprę. Nawaleni jak stodoły podłączyli się do megafonów i dalej wyśpiewywać „Ja uwielbiam ją, ona tu jest…” Przyjechała policja itd. A może oni śpiewali o Matce Boskiej?!
Swoją drogą mieszkańcy mojego Jarosławia powinni się pochlastać z zazdrości, że to nie oni  wpadli na taki numer!

Red. A. Niczyperowicz (Głos Wielkopolski):
– Co studiujesz? – Filozofię. – A gdzie po tym można pracować? – Wszędzie! Na budowie, w supermarkecie, w McDonaldzie…
– Feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść szafę na ósme piętro.

Ars moriendi

Tekst: Paweł Helle.
Mariusz Dmochowski:

n9

Rzecz o chwilach przedśmiertnych, kiedy wszystko w życiu się nakłada, pamięć zawodzi. Nie ma nic pewnego, żadnej „drogi życiowej”. Rzeczy ważne mieszają się ze śmieciem. Ludzie istotni z przypadkowymi. I tak zostaje kilka ważniejszych momentów, reszta popada w niebyt.
Śmierć to nie kostucha, to piękna dziewczyna.

Ars moriendi, reż.  1989