Miesięczne archiwum: Marzec 2014

Współczynnik uszatanowienia

„Nie” przytacza interesujące dane na temat skali obecności szatana na ziemiach polskich: „Według krajowego koordynatora egzorcystów 1,5-2 proc. Polaków jest opętanych. Oznacza to, że ok. 700 tys. mieszkańców RP jest zniewolonych przez Złego, co z pewnością wpływa na wydajność pracy i w konsekwencji na PKB. Populacja chorych na gruźlicę jest 10 razy mniejsza. Egzorcyzmów wykonuje się ledwie kilkaset na rok, gdyż nie jest to procedura finansowana przez NFZ. Na podstawie liczby dokonanych obrzędów wypędzania szatana można wnosić, że najbardziej opętane są województwa mazowieckie (90 rocznie), lubelskie (80) i wielkopolskie (45).”
Z prasy: „Adam Słomka nie dostanie większego odszkodowania za uwięzienie w okresie PRL – stwierdził Sąd Najwyższy. Pójdziemy do Strasburga – zapowiada były opozycjonista.” Narażanie się na szykany SB to było coś takiego jak długoterminowa lokata finansowa, która z czasem musi porządnie zaprocentować. A tu – nie procentuje. Poseł czuje się oszukany – nie po to bywał zatrzymywany na 48, żeby mu teraz za to wypłacili jakieś grosze. Śmierć frajerom!

Czytam w rubryce porad lekarskich: „Okazuje się, że wiele abstynenckich haseł to zwykły mit. Najnowsze badania wskazują, że tequila zapobiega otyłości i cukrzycy II stopnia.” Cukrzycy nie posiadam, ale po zimie zapuściło mi się brzuszysko. Najwyższy czas się leczyć!

Z wizytą w ostrej bramie

Nawiedziliśmy, jak pisałem, Jasną Górę. Po czym przeszliśmy na drugą stronę ulicy. Tu – zapuszczona brama. Weszliśmy i oczom naszym odsłoniły się grona większych i mniejszych buteleczek. Sfotografowałem parę. Jak się nazywa taka brama naprzeciw Jasnej Góry? Ostra brama!

W gablocie, w Muzeum Miejskim w Radomsku, dyscyplina szkolna z początku minionego wieku. Wówczas to w szkołach była dyscyplina, nie to, co teraz.

Kowboje i przepaść

W Radiu M. rozmowa oczywiście o gender, bo dawno nie było. W jej trakcie dyskutant (z Poznania!) wyjaśnia szczegółowo, na czym polega taka odmiana pornografii jak fisting. No, to teraz babcie już wiedzą.
Poza tym powraca zdanie: „Nasz ojciec święty zostanie świętym.” Do kwadratu?

Znany pogromca genderu, ks. prof. Dariusz Oko, podczas wykładu w Płocku objaśnił, że „współczesne media zachwycone genderyzmem są jak kowboje pędzący ludzi w przepaść”. Kowboje pędzący ludzi w przepaść! Jako krytyka filmowego zainteresowało mnie natychmiast, w jakim filmie ksiądz profesor zobaczył taka scenę.

W moim rodzinnym mieście świat przestępczy działa coraz bardziej finezyjnie. Otóż do pewnej babci zadzwonił mężczyzna podający się za zięcia jej siostrzenicy. Że jest w trudnej sytuacji i potrzebuje mieć natychmiast 75 tysięcy na swoim koncie. Babcia nie była głupia, nie z nią takie numery. Nie dała. Wtedy zadzwonił inny mężczyzna, który przedstawił się jako funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego i polecił babci jednak wpłacić te pieniądze, bo wtedy Biuro z pewnością namierzy oszusta. Babcia popiera praworządność, więc poszła do banku i wpłaciła. Ale znowu zadzwonił funkcjonariusz i oświadczył, że 75 tysięcy to za mało, że oszusta namierzyć. CBŚ potrzebuje do schwytania przestępcy jeszcze 45 tysięcy. Babcia poszła i wpłaciła. Pytanie za 5 złotych. Czy oszust został schwytany?

Hasło z feministycznej manify: „Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne idą tam, gdzie chcą.”

W przededniu kolejnej rocznicy zamachu w Smoleńsku pewien czytelnik prawicowego portalu proponuje dopisać do Hymnu Polskiego kolejną zwrotkę:

„To wiara Polskę podnosi.
Też ojców wyznanie.
Nad Katyń, Smoleńsk wznosi.
Niezłomnych oddanie.”
Marsz, marsz, Dąbrowski…”

Marzanna z botoksem

W arcyciekawym Muzeum Miejskim w Radomsku ekspozycja wycinanek łowickich. Ta nazywa się zapewne: „Łowicz – bicycle rice”.

Muzeum. Marzanna – za model posłużyła zapewne amerykańska aktorka Goldie Hawn – na etapie, kiedy była już porządnie wypakowana botoksem.

Muzeum. Ogromnie interesująca rekonstrukcja historyczna. Na czarno-białym zdjęciu można zauważyć, jak wyglądała autentyczna niewiasta z tamtejszych okolic. Dwie kolejne fotografie pokazują, jak wygląda ona po rekonstrukcji historycznej.

Pod Jasną Górą sklep z szyldem „Sztuka sakralna”. Najciekawszy przejaw tej sztuki to murzynek-skarbonka. Wrzucasz monetę, on kiwa główką. I już czarnoskórzy wiedzą, jakie jest ich miejsce w kościele.

 

Kali mówić

Te bohaterskie dzieci wysłuchały prelekcji o „W pustyni i w puszczy”, trwającej bitą godzinę zegarową. Tylko troje wyszło w tym czasie do ubikacji.

Odkrywka bełchatowska wygląda całkiem jak Bieszczady. Tylko w odwrotną stronę. Wklęsłe.

Przeciętny mieszkaniec Radomska – jak się nam objawił.

Na słupie ogłoszeniowym w Radomsku radość przeplata się z żałobą.

Siłaczek

Na gościnnej ziemi bełchatowskiej bawiłem się w postać z Żeromskiego. Dałem bowiem prelekcje o literaturze i filmie. No, a przy okazji – Radomsko, Jasna Góra (żeby godnie zainicjować nasz sezon pielgrzymkowy) i sporo pomniejszego drobiazgu po drodze. O czym będzie w odcinkach, kiedy się ustabilizuję psychicznie. Bo nam sam koniec wyjazdu, czyli na wysokości Wrześni, było tak: rozpętała się burza z piorunami, lało tak, że drogi nie było widać na 10 metrów, mnie dopadła nagła biegunka (że tak elegancko to nazwę), pomyliłem zjazdy z autostrady, przez co wylądowaliśmy daleko za Poznaniem, a na mojej ulicy ani jednego wolnego miejsca, by zaparkować. Mało, żeby wyjść z nerw?

A to Polska właśnie

Rankiem widzimy na tramwajach chorągiewki w kolorach biało-niebieskich. Dorota: „- Co to? Flagi Izraela?” Okazuje się, że to barwy Lecha Poznań, wywieszone w którąś tam rocznicę powstania klubu piłkarskiego. A z tym Izraelem to jak kulą w płot, bo niedawno klub miał spore nieprzyjemności z powodu antysemickich okrzyków na trybunach.

Czytam: „Jesienią rozpoczną się kursy dla członków parafialnych rad duszpasterskich z całej Polski. Celem kursu jest przygotowanie członków parafialnych rad duszpasterskich do świadomego i aktywnego udziału w życiu parafii.” Jak już nawet członkom rad parafialnych trzeba robić kursy „świadomego i aktywnego udziału w życiu parafii”, to znaczy, że nadciąga Armagedon.

Z moich stron. Siostry Benedyktynki z jarosławskiego Opactwa zapraszają wszystkich chętnych na kolejne rekolekcje. Dotyczą tym razem VI przykazania (Nie cudzołóż). Z tym akurat w moim mieście nigdy nie było problemów. Znaczy z cudzołożeniem, nie z przykazaniem. Ale siostry benedyktynki ostrzegają:  „Liczba miejsc ograniczona!!!”

Ze smutkiem czytam, że pałac w Rogalinie pod Poznaniem ma  być zamknięty dla turystów do końca roku. A przecież było tak w latach 90., że pisarz amerykański William Wharton – w Polsce nagle popularny do nieprzytomności – nawiedził Poznań. Przewieźli go bryczką po parku w Rogalinie. Chodzimy po alejkach i ten Wharton pyta, ale tak na boku: „- Niech mi pan powie, co tu się w Polsce dzieje? Owszem, moje ksiązki są czytane w różnych krajach, ale jakoś tak – umiarkowanie. A w Polsce to jest czyste szaleństwo. Ręka mnie boli od dawania autografów.” Akurat weszliśmy do galerii malarskiej w oficynie obok pałacu. Stanęliśmy przed ogromniachnym płótnem Matejki, że Dziewica Orleańska wjeżdża do Paryża, czy coś. Ogromne to, skłębione i nabzdyczone. Pytam pisarza: „- Rozumie pan coś z tego?” On: „Nothing at all”. Więc mówię mu: „- I tak w Polsce jest ze wszystkim.”

Purpurowa twarz purpurata

W Poznaniu dzień jak co dzień. Nożownik wtargnął podczas nabożeństwa do Sali Królestwa i pewnej świadczyni Jehowy zadał serię ciosów nożem. Teraz ta walczy o życie, ponieważ – dodatkowo – posiadała przy sobie oświadczenie, że nie zgadza się na przetaczanie krwi. Jak to Świadkowie. Jak z Dobrą Nowiną przychodziły panie, katolicy z poczuciem humoru zapraszali do środka: „- Chodźcie, chodźcie, będziemy mieszać krew!” Z reguły z zaproszenia nie korzystały.

Dziś w moim ulubionym radiu kolejna porcja rozrywki. Zanim rozległo się podniosłe „Gaude mater” i grobowy głos zapowiedział: „W nurcie nauczania Jana Pawła II”, ojciec Tadeusz poprosił o przerywnik muzyczny. I poleciało „Motylem jestem” Ireny Jarockiej. Ojciec Tadeusz próbował ratować sytuację: „O, o motylach. To pewnie dlatego, że idzie wiosna.”
Poza tym dużo o pieniądzach, których ciągle jest za mało. W dodatku mnożą się oszustwa. Radio wielokrotnie przestrzegało babcie, by w przesyłaniu pieniędzy nie wysługiwać się wnuczkiem. Bo mnożyły się niezrozumiałe przypadki. Wnuczek brał, aby babcia miała wyrękę. Ale pieniądze do radia nie docierały. A jak babcia domagała się pokwitowania z poczty, to wnuczek tłumaczył, że zgubił. Tylko tak jakoś dziwnie zalatywało od niego winem jabłkowym…

Ktoś bardziej pomysłowy wydrukował gotowe blankiety wpłat na Radio M. i porozrzucał po kościołach. Żeby babcie nie musiały tego mozolnie wypełniać. I wszystko ok. Tylko – okazało się przypadkiem – że numer konta wydrukowany tam wcale nie był numerem konta Radia. A skąd taka babcia ma wiedzieć?

Pisałem już, że na Jasną Górę wybierają się husarze. W sieci fotoreportaż. Rzeczywiście, panowie w historycznych blachach. Tylko, niestety, te słynne skrzydła husarskie odpięli sobie, zanim weszli na mszę do kaplicy cudownego obrazu. Szkoda, byłoby jeszcze bardziej czadowo.

Czytam: „W Auli Magna na UMK w Toruniu zaplanowano na dziś publiczną obronę pracy doktorskiej pt.: >>Wychowanie do patriotyzmu w nauczaniu bp Polowego WP Sławoja Leszka Głódzia w latach 1991 – 2004<<”. Abp. Głódź zapewne jest ekspertem od patriotyzmu. Ale ma też inne zamiłowania. Wystarczy spojrzeć na purpurową twarz tego purpurata.

Nigdy nie będę ochroniarzem! Sumienie nie pozwala.

Dorota kupiła mydło, ale ono nie nazywa się „mydło”, lecz „kostka myjąca”. Pamiętam, że jak za Gomułki na szyldzie sklepu figurowało słowo „buty”, to jeszcze od biedy można tam było kupić coś do pary. Ale jak za Gierka ten sam sklep nazywał się „salon obuwniczy”, to nie można tam było kupić już zupełnie niczego.

Dorota sugeruje, żebym się najął na pół etatu w najbliższym nam markecie na ochroniarza. To mocno starsi panowie. Nie robią nic. Spacerują tylko po holu tam i nazad. Pochodziłbym nieco, kilogramy zrzucił. A ja jej przypominam brylantową akcję, jakiej byliśmy tam świadkami podczas Euro. Otóż pewien konsument przepchnął się, tak jak stał, przez kolejkę przy kasie w kierunku przeciwnym. Zdecydowanym krokiem podszedł do półki, przechwycił dwie butelki przezroczystego płynu (a nie był to ocet!) i wyruszył w drogę powrotną. Omal mu się udało. Staruszkowie jednak wykazali czujność, wyruszyli w pogoń i po upartym pościgu zatrzymali go w rozsuwanych drzwiach. Udało im się tylko dlatego, że klient miał już takie dwie butelki w żyłach. Do dziś mam w uszach krzyk zatrzymanego: „Panowie, ja na Euro, na litość boską na Euro!!!” Zdaje się, że musiał oddać. A ja? Ja bym takiego puścił. No, i wylali by mnie następnego dnia. Dlatego o posadę się nie ubiegam.

W poznańskim kościele skandaliczny przykład niesubordynacji. Otóż salezjanie zaprosili do siebie, na Winogrady, księdza Małkowskiego. Jak kto oglądał sprawozdania z postsmoleńskich obrzędów (a kto nie oglądał?), to wie, kto zacz. I ksiądz Małkowski najpierw opowiadał te nudy o ewangelii, które nigdy go naprawdę nie interesowały, a potem przeszedł do tego, co najbardziej lubi. Czyli do spraw bieżącej polityki, ze szczególnym uwzględnieniem, dlaczego Tuska należy odsunąć od władzy. I tu jeden ze słuchaczy wstał, podszedł do kaznodziei, powiedział, że ten nie ma racji i wyszedł z kościoła. Za nim kilkanaście osób.
Raz miałem okoliczność z księdzem Małkowskim. Robiłem materiał o polskich pielgrzymkach. Na trasie księdza spotkałem. I też odniosłem nieodparte wrażenie, że to całe pielgrzymowanie śmiertelnie go nudzi. Bo on by się zajął polityką. Tylko za cholerę nie mogę sobie przypomnieć przeciwko jakiemu gabinetowi wówczas ksiądz Małkowski walczył…

Na tej kanwie komentator ze strony Fronda pl. Pisze: „Kogoś dziwią jeszcze takie wypowiedzi? mnie już nie! podczas mszy z ambony wymienia się sponsorów i różnych >>dobrodziei<< jak podczas przerwy reklamowej w czasie trwania filmu!”

Gender. Kolejna konferencja – we Wrocławiu. Ks. prof. Bortkiewicz, etatowy pogromca genderyzmu, wskazał, że „najlepiej nie zmieniać płci, ale zmienić rząd”. I to, co oczywiste: „Uczestnicy konferencji gromkimi brawami przyjęli odczytaną w czasie obrad odezwę o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR, założyciela i dyrektora Radia Maryja, zachęcającą do inicjowania różnych działań przeciwstawiających się ideologii gender.” Jak bym tam był, klaskałbym na stojąco!