Magdalena Grochowska – Wytrąceni z milczenia

Magdalena Grochowska – Wytrąceni z milczenia:

Józefa Hennelowa.
Cytaty:

Przeszłość nabiera coraz większej wyrazistości – mówi Józefa Hennelowa.

„Wiele lat po przybyciu do Krakowa poznawałam swoje wykorzenienie po jednym tylko: że jest mi wszystko jedno, gdzie mieszkam, i że mogłabym mieszkać wszędzie. Bo i tak nigdy to nie będzie Wilno”.

Ciotka mówi, że litewski to dziwoląg. Żaden polski ksiądz nie zgodzi się wyspowiadać Litwina po litewsku.

Hennelowa przypomina sobie los biskupa Jerzego Matulewicza z polskolitewskiej rodziny, który potępiał zarówno nacjonalizm litewskich księży, jak i zawziętość polskich. Odrzucony przez duchowieństwo jedno i drugie, musiał ustąpić z biskupstwa.

Miała w gimnazjum koleżankę, której ojciec był ginekologiem. Wiedziano, że przerywa ciąże (przed wojną było to bezwzględnie zakazane). Płacił benedyktynkom czesne z pieniędzy za zabiegi. Nawiązywała w Sejmie do tamtej historii: jak daleko może sięgać pogarda dla prawa, jak łatwo ominąć ustawę. Co, prócz kary, oferujemy kobiecie?

W czerwcu 1994 roku, na zakończenie pielgrzymki KIK na Jasną Górę, przygotowywała referat Medytacja o rodzinie. Przeor sprzeciwił się tej prelekcji. Potem zakazał Hennelowej uczestniczenia w popielgrzymkowym zebraniu w Domu Pielgrzyma. „Ingerencję przeora uważam za niedopuszczalną – pisała w liście do „Tygodnika” Stanisława Grabska, były prezes warszawskiego KIK. – Wygląda na to, że na Jasnej Górze brak miejsca dla wieloletnich działaczy i gorąco wierzących katolików, jeżeli ich poglądy nie zgadzają się z poglądami przeora”.

Krakowski kwartalnik jezuitów zapytał ją: czym jest dla niej życie duchowe? Odpowiedziała: a czym jest starość? Trudem wstawania rano i mozołem codziennych zabiegów. Stopnie tramwajów stają się wyższe, pamięć – jak ser szwajcarski – ma dziury. Człowiek zapada się w milczenie. Charakter ulega zmianie: przestaje się kogoś lubić, powracają dawne urazy, optymizm zanika. Trudno znieść innych i samego siebie. I nie da się spośród tego spustoszenia wyłuskać osobnego życia duchowego, bo to jest jedność – pokonywanie oporów ciała i duszy i skupianie całej energii na tym, by iść dalej, ku niewiadomemu kresowi. „Nikt mnie o tym nigdy nie uprzedził. Czas schyłku, »nachylania się dnia«, wcale nie zawsze jest czasem bilansu. Bywa czasem nowej niepewności”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.